Nokia wycofuje się z Chin. Fiński producent sprzętu telekomunikacyjnego planuje zamknąć niemal wszystkie swoje fabryki w Chinach do końca 2026 roku.
Według doniesień South China Morning Post, proces zamykania będzie przebiegał stopniowo. Na koniec ubiegłego roku Nokia zatrudniała w Chinach, Hongkongu i na Tajwanie około 7,2 tys. pracowników. Pracownicy firmy rozsiani są po takich miastach jak Pekin, Szanghaj, Hangzhou, Chengdu i Qingdao.
Długoletnia obecność dobiega końca
Decyzja o opuszczeniu chińskiego rynku to gruntowna zmiana dla przedsiębiorstwa, które operuje w Chinach od ponad 40 lat. Nokia nie jest tu nowakiem — jej zaangażowanie sięga jeszcze czasów, gdy smartfony były tylko marzeniem inżynierów. Tymczasem biznes producenta konsekwentnie się kurczy.
Rzecznik Nokia skomentował sytuację ogólnikowo, wskazując, że firma wcześniej już informowała o krokach zmierzających do dostosowania swoich operacji w Chinach do zgodności z globalnym modelem biznesu. To dyplomatyczne sformułowanie kryje rzeczywistość: segment chiński to coraz mniejszy kawałek tortu.
Geopolityka wiszą nad branżą
Wycofanie się Nokia nie dzieje się w próżni. Jesienią ubiegłego roku media informowały, że Chiny ograniczają użytkowanie urządzeń od europejskich dostawców infrastruktury telekomunikacyjnej — zarówno Nokia, jak i Ericsson — w swoich sieciach. Za tym stoi wyraźna linia polityczna: Pekin pragnie odciąć kluczową infrastrukturę technologiczną od zachodniej zależności, zgodnie z wizją przywódcy Xi Jinpinga.
Wiadomość o planowanym zamknięciu fabryk uderzyła w notowania spółki. Akcje Nokia spadły o 4% zaraz po ogłoszeniu tej decyzji — inwestorzy wyraźnie traktują wycofanie się z drugiego co do wielkości rynku elektroniki jako sygnał osłabienia pozycji firmy.
Chiński rynek coraz bardziej samowystarczalny
Tło zmian jest szerokie. Chińscy producenci infrastruktury telekomunikacyjnej — przede wszystkim Huawei i ZTE — wzmacniają pozycję na rodzimym rynku i skutecznie konkurują z międzynarodowymi dostawcami. Nokia czy Ericsson nie mogą już liczyć na łatwe zwycięstwa w Pekinie. To element większej gry: Chiny budują technologiczną niezależność, a zachodnie koncerny płacą za to utratą dostępu do jednego z największych rynków.