Internet

Bilibili planuje podważyć dominację YouTube: chiński gigant wkracza na rynek światowy

Zdjęcie: T Y / Unsplash

Chiński serwis Bilibili postanowił poważnie zaatakować dominację YouTube’a na rynku światowym. Platforma przywróciła międzynarodową wersję aplikacji, ogłosiła plany uruchomienia angielskojęzycznej strony i aktywnie rekrutuje personel w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji.

O grze na wysokich stawkach donoszą dziennikarze serwisu Semafor, powołując się na ogłoszenia o pracę i materiały marketingowe rozpowszechniane wśród twórców. Bilibili ma 376 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie i już ponad rok szuka swojego miejsca poza granicami Chin.

 

MrBeast i inne gwiazdy w grze

Platforma nie czeka pasywnie na zainteresowanie. Już przyciąga słynnych zachodnich influencerów — wśród nich znalazł się MrBeast, który otrzymał propozycję umieszczania filmów na głównym chińskojęzycznym serwisie. To strategiczny ruch: znani twórcy przynoszą za sobą społeczności, a te przyciągają nowych użytkowników.

Celowa ekspansja globalna potencjalnie może zagrożyć pozycji YouTube’a, chociaż naturalnie pojawią się pytania o cenzurę, moderację treści i bezpieczeństwo danych — problemy, które dawały już TikTokowi sporo kłopotów w Stanach Zjednoczonych.

 

Bez kar za tożsamość, anglojęzyczna wersja w drodze

Uaktualniona międzynarodowa aplikacja znacznie ułatwia dostęp zagranicznym użytkownikom. Nie wymaga już potwierdzenia tożsamości, co było standardem na głównej platformie dla zagranicy.

 

Tak, Bilibili wychodzi na poziom światowy — potwierdziła administracja serwisu, dodając, że pod względem oferty treści strony w USA i Chinach będą identyczne. Firma pozycjonuje się jako przestrzeń, gdzie influencerzy mogą zarabiać pieniądze, kontaktując się z pokoleniem Z. W przygotowaniu znajduje się także rynek dla użytkowników — platforma łącząca twórców z brandami na całym świecie.

 

Infrastruktura czeka na użytkowników

Bilibili pracuje nad pełną anglojęzyczną wersją serwisu. Menedżerowie społeczności są rekrutowani w Los Angeles, Londynie, Meksyku, São Paulo, Stambule i Tokio — lista pokazuje ambicje firmy wobec praktycznie wszystkich kontynentów. Oprócz tego rozwijana jest oparty na sztucznej inteligencji system moderacji treści, która pozwoli skalować nadzór nad milionami filmów.

Na razie wiadomo jedno: YouTube dostał konkurenta, który ma nie tylko zasięg użytkowników, ale także duże pieniądze na ekspansję.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.