Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
LesH
UczestnikSamsung Samsungowi nie równy. Po zakupie Galaxy SII 9100 nie chce się już nic gorszego, poczynając od wyświetlacza niespotykanej jakości odwzorowywania obrazów. SII po prostu zmienia nowego użytkownika nie do poznania. Człowiek staje się niebywale wymagający wobec innych smartfonów w tej klasie i nie chce wracać do rzęchów minionej epoki technologicznej, choć wyprodukowanego po tym Samsungu z najwyższej półki. 9100 przeskoczył konkurencję o całą epokę, toteż dostrzegam i rozumiem właściwy powód wściekłości Jobsa i świty, której badziew z ceną zaporową przestał zachwycać a zaczyna zalegać półki. Jesienią ma się ponoć ukazać tablet Samsunga z ekaranem Super-AMOLED plus. Jeśli producent mu nie poskąpi bebechów i funkcji to… Czy Jobs opatentował słowo tablet? 😉 Nie? A to gapa :lol
LesH
UczestnikWłaśnie dziwiły mnie praktyki niektórych operatorów telefonii komórkowej, polegające na różnicowaniu oferowanej prędkości transferu w zależności od oferowanego planu taryfowego związanego z miesięcznym limitem. Oby przykład Plusa podziałał pozytywnie także na 'najlepszą sieć w Polsce i jedyną 4G’ 😀
LesH
UczestnikTo jakaś paranoja Jobs jego nać. Jeśli się okaże, że opatentowali koło, to po nas wszystkich. Patenty na rozwiązania oczywiste i powszechnego użytku nie powinny być udzielane, ale cóż… skoro jakiś Rosjanin zastrzegł sobie prawa wyłączności do emotikonki uśmiechu, to znaczy, że instytucje patentowe są skompromitowane i teraz sądy powinny pokazać przynajmniej daleko idącą wstrzemięźliwość, poddając gruntownemu sprawdzeniu rzeczoznawczemu zasadność roszczeń powoda powodowanego paranoją, tym bardziej, że w dziedzinie komputerowej i pokrewnych łatwo o przyznanie praw wyłączności dla przebiegłych wnioskodawców, a na takich właśnie wyglądają Jobs i jego nać.
LesH
UczestnikP4 dobrze wie, czym skończyłby się proces z pozwu zbiorowego (telix.pl/artykul/klienci-play-przygotowuja-pozew-zbiorowy-3,42774.html) naciągniętych finansowo (www.facebook.com/#!/pages/Play-Oszukani/187641771276603) za niechciany ruch danych. Nie tak dawno ten 'przedsiębiorczy’ op-ek beknął finansowo za zawyżane kary umowne. Ruch danych oczywiście można odłączyć z pozycji telefonu. W smartfonach z androidem, np. w Galaxy SII 9100 tak jest. Problem w tym, że wtedy blokowane są także MMS-y, także te odbierane=przychodzące, co znacznie uszczupla popularną funkcjonalność, znaną w telefonach komórkowych już od prawie 10 lat. Skoro operator sprzedaje terminale potrafiące 'samoistnie’ inicjować ruch danych w ramach np. aktualizacji softu itp, operator powinien zabezpieczyć swych klientów przed niechcianymi skutkami finansowymi niepożądanych połączeń gprs/edge/3G, a nie zacierać cichcem rączki na myśl o potencjalnych zyskach od niekumatych i nieświadomych jeleni, nie tylko abonament-owców związanych cyrografem, ale też i prepaid-owców, którym miałyby znikać ładunki kwotowe. Jak dotąd pozwy zbiorowe wygrywają, PLAY dobrze o tym wie i teraz próbuje rżnąć bohatera o złotym sercu, a jest to tylko próba ratowania czterech liter przed finansowym batem za kolejne cwaniactwo. Swym postępowaniem P4 traci imicz poważnej, rzetelnej firmy, a ten dłuuugo się potem odbudowuje i odzyskuje.
LesH
UczestnikSamsung Galaxy Tab 10.1 zakazany???! Pilnie potrzebne są mądre ustawy broniące prawa obywateli i firm do własnego rozwoju, także technologicznego oraz prawa do spokojnego korzystania z powszechnych dóbr i rozwiązań, jak swobodne używanie kształtu figur geometrycznych typu koło, prostokąt czy trójkąt, używanie cyfr, liter, znaków interpunkcyjnych itp. itd. Ustawowa obrona społeczeństwa (aktami prawnymi) przed wzrostem fali obłąkańców, szaleńców i świrów w rodzaju osobnika, który nie tak dawno patentował wyłączność prawa użycia emotikonki – jest nie mniej potrzebna od nadążania przepisów prawnych w ślad za wzrostem bezprawia, by bronić ofiary zamiast bandytów. Ludziom z Appli-pappli, stojącym za wybrykami tej firmy, bo tak trzeba najdelikatniej określić to obłąkaństwo skarżenia wszystkich dookoła o kradzież intelektualną przez rzekome naśladownictwo, takim ludziom należy prawnie raz na zawsze utrzeć nosa precedensowym wyrokiem, którego brzmienie byłoby skutecznym pogrożeniem palcem przed nosem innych, mających w głowie podobne zapędy jak Jobs i jego macierz. W przeciwnym wypadku jeszcze trochę golgowania zapędom takich idiotów, a wkrótce ktoś zastrzeże roweru, pojazdu 4-kołowego albo buta i tylko uratują biedną ludzkość podróbki Chińczyków, którzy drwią sobie nawet z wszelkich faktycznych praw do patentów i wynalazków. A kształtu chleba, bułki lub użycie w nich podstawowego składnika, jakim jest mąka – jeszcze nikt nie zastrzegł?… To niebywałe i cholernie irytujące, gdy normalny człowiek obserwuje, jak cioły, krętacze albo bandyci czy chuliganeria górą, bo np. tym ostatnim policja może tylko popsikać z dużej 'śmingusówki na wozie strażackim’, i to nie za mocno, bo oskarżą o krzywdę. Jobs ich mać i Unia nasza mać – co za czasy. Dni świrów?… Samsung, masz kasę to zrób coś, by takie oczywiste oczywistości jak Twój Galaxy Tab 10.1 trafiły pod 'strzechy’ wszelkich sprzedawców. Bierz tego zaJobesa, bierz go!
LesH
UczestnikObecna technika, m.in. mobilna wymiana informacji ułatwia nie tylko normalne życie, ale też skrzykiwanie się przestępców i zadymiarzy wszelkiej maści. Akta, przepisy i ustawy prawne nigdy nie nadążają za przestępczością. To, co się dzieje jest kolejnym wyraźnym sygnałem dla władz – UK i wszystkich cywilizowanych krajów EU, by ustanowić prawo, pozwalające siłom resortowym jak policja itp nie być tylko od parady i biernej obserwacji fali przestępczości. Władze muszą mieć prawo chirurgicznego eliminowania zadymiarzy, a dobrych snajperów nie brakuje żadnemu resortowi obrony lub bezpieczeństwa wewnętrznego. Ustanowienie i publiczne ogłoszenie uprawnień władz do eliminowania agresywnych osobników na gorącym uczynku nie tylko szybko przywróci opamiętanie pozostałym o porywczej 'żyłce’ i podburzania nastroju psychologicznego tłumu, ale wspaniale zda egzamin w przypadkach pojedynczych aktów przemocy, kiedy to wreszcie policjant, będący naocznym świadkiem przemocy lub gróźb jakiegoś bandyty wobec innych, będzie mógł natychmiast celnie wyeliminować takiego osobnika jako grożenia ludzi i mienia społeczeństwa ludzi pracujących i opodatkowanych, ludzi pragnących za swój trud bezpiecznie mieszkać i żyć. Po co się bawić w ceregiele i mając chwasta na 'dłoni’ pozwalać mu na odgrażanie, okaleczanie innych, palenie dobytku, rabunek, porywanie zakładników itp.?… Poi co potem wydawać miliony z państwowej kasy na kosztowne proceski i karmienie pokrętnych mecenasków, bulenie za specjalistyczne badania, by biegli wydali oświadczenie, iż biedactwo nie było świadome popełnionego czynu?… Podkreślam i przypominam, iż piszę tu o ewidentnych przypadkach osobników na gorącym uczynku lub ściganych tuż po przestępstwie. Wobec gwałtownego wzrostu bezprawia podzielam poglądy przewijające się już na internetowych forach, iż tacy z chwilą popełniania jednego z w/w czynów powinni obligatoryjnie tracić prawa ludzkie a zdobywać status śmiecia społecznego lub groźnego materiału biologicznego, aby władze mogły go szybko ‘sprzątnąć’ oraz zadysponować jego truchłem po eliminacji, np. sprzedać je chętnym instytutom badań albo preparatorni z Guben, egal, aby zdobyć środki na odszkodowania dla rodzin zamordowanych, leczenie i rehabilitację rannych, za zniszczenia materialne oraz koszty akcji i dofinansowanie wyposażenia, by jeszcze skuteczniej występować w obronie zagrożonego społeczeństwa, pragnącego spokojnie żyć i znającego pokojowe metody pertraktacji. W Niemczech czuję się bezpieczniej niż w Polce, m.in. dlatego, że Polizei, jeśli potrzebna i wzywana, pojawia się w parę minut, wyrasta niemal spod ziemi i czyni swoją powinność, a nie w ukłonach prosi bandytę albo wandala, by przestał niszczyć, grozić, bić, ranić, straszyć i odszedł spokojnie do domu, jak to bywa w kraju nad Wisłą, gdzie legitymuje się z lubością ofiary przemocy, a nie sprawców. Fakt, że i w DE są miejsca, gdzie ‘określone społeczności przybyłe niegdyś w gości’ budzą obawy nawet Polizei, np. sławetne berlińskie dzielnice Kreuzberg czy Neukölln. Władze nie mogą wiecznie pozostawać bezradne, w okowach przestarzałych aktów prawnych, chroniących chuliganerię, wandali i kryminalistów zamiast poszkodowanych. Podobnie rzecz się ma z techniką. Skoro po 2001 r. powszechnie stosuje się zagłuszanie systemów gsm w obliczu zagrożenia terrorystycznymi detonacjami przez smsy itp., władze powinny mieć też prawo – w razie takich zadym, jak wcześniej we Francji a teraz w UK – obligatoryjnego wglądu w kodowany przepływ informacji, m.in. dzięki usłudze BBM na terminalach firmy RIM, aby wyłuskać po treściach prowodyrów i pociągnąć do bezwzględnie surowej odpowiedzialności.
LesH
UczestnikNegocjuj w salonie lub/i z telekonsultantami BOA, targuj się. Szczególnie jeśli miałaś/łeś częste i spore doładowania i robiłaś/łeś obroty. Możliwość udowodnienia tego potrafi otworzyć drogę do indywidualnych warunków, świadczeń albo upustów cenowych. Nigdy nie biorę, co mi na 'dzieńdobry’ oferują. Nawet samo przemyślenie jest godne polecenia. Chyba, że człowieka dusi czas i potrzeba, wtedy zdolność błyskawicznej analizy oraz podejmowania szybkich i trafnych diecezji wygrywa, a czasem tzw. szczęście. W przypadku przejścia z prepaidowym nrem w grę wchodzić może tańszy telefon z palety oferowanych w prepaid u nowego opa lub nawet wskazany przez klienta telefon, który tam mają tylko w abo, po odpowiednio korzystnej cenie. Te rady szczególnie – choć nie tylko – do niewiast, ponieważ Dziewczyny, Kobiety mają szczególnie łatwowierny charakter i łykają wszystko z ufnością, co atrakcyjnie i sprytnie podane. To niekoniecznie jest wadą, ale na pewno cechą mogącą przysporzyć niemało rozterek i żalu. Pozdrowionka 😉
LesH
UczestnikAbsolutna racja nicku 'oszukany’, nagminne przypadki, nie tylko telepracy, lecz wszelkich szemranych firm, rozpoznawalnych m.in. po tajeniu: danych tele-adresowych albo profilu działalności, branży lub konkretnych wymagań na rzekomym wakacie. Kandydatom sugeruję kupienie prepaida oraz założenie osobnego konta mailowego do podawania w CV. W razie spamu (a żadnych konkretnych propozycji) można konto zlikwidować, a ładunek prepaid wyczerpać i spamowaną/nękaną bzdurnymi reklamami SIM-kartę wyrzucić.
LesH
UczestnikJedyne, czego generalnie brakuje smartfonom z najwyższej półki – to kurzo-pyło-wodoszczelność i odporności na naciski, upadki i wgniecenia. Jeśli nawet jakiś smarfon zostaje fabrycznie uzbrojony w te cechy, to bywa (jak do tej pory) ograbiony z przydatnych funkcji. Smartfon pokroju Samsunga Galaxy SII 9100 ale spełniający klasę IP67 miałby gwarantowane wzięcie, o ile nie załapie ceny zaporowej. Czekam na więcej danych na temat Defy+.
LesH
Uczestnik„1 GB pamięci RAM oraz tyle samo wewnętrznej pamięci telefonu” – to fatalnie. O ile mnożenie amperogodzin pojemności małego akumulatorka wewnętrznego jest na dziś dzień ogromnie trudne technologicznie, o tyle pamięć wewnętrzna tej klasy smart/fonów potrafiła być rzędu 32GB już 3 lata temu (w Nokii N97 od 2008), a 16 GB to dziś po prostu standard (poza rozszerzeniem kartami), szczególnie w urządzeniach, w których naprawdę jest potrzebna. Wobec powyższego szukam toku myślenia konstruktorów tych producentów, którzy wypuszczają sprzęty wybitnie pamięciożerne, ze względu na filmy wysokiej rozdzielczości w 3D, a skąpią wewnętrznej pamięci. Już skromne 8GB pamięci stałej w LG swift 3D mnie zastanawiały, ale… zawsze to jednak 8 giga. Ale JEDEN gigabajcik w HTC EVO 3d??? No nie róbmy obciachu! Jeśli to rozumowanie rodzaju: 'chcesz kliencie więcej – dokup sobie kartę pamięci’, to nic, tylko czekać, aż zaczną wtykać seryjnie jakieś badziewiaste akumulatorki np. 500 mAh, ponieważ 'jak chcesz większą baterię – dokup sobie sam i wsadź’. Wtedy im się powie: a wsadźcie sobie sami te okrojone sprzęty gdzie chcecie. Miałem chrapkę na ten EVO, przyznaję, ale gdy czytam o pamięci wewnętrznej, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać z politowania. Być może HTC nie zna porzekadła: chytry 2 razy traci?… No to pozna, po ilości sprzedawanego cacuszka, bo nie sądzę, by klienci rzucali się na luksusowo podany i drogi schabowy z ziemniakami oraz jednym listkiem sałatki, przy którym jest informacja o możliwości dokupienia sobie bukietu surówek, jeśli listek to mało.
LesH
UczestnikPoręcz, nie rozśmieszaj ludzi. 'Rabat nawet ponad 600 zł’ he he he. A konkurencja ma od daaawna laptopy za zeta w połączeniu z internetem mobilnym na umowę. Do tego jeszcze to poręczowe pokrycie zasięgiem 3G – najgorsze w kraju, o czy ostatnio także na telix.pl news był. Co z tego, że wszędzie macie gprs-a i moooże edge’a? Konkurencyjne sieci: Plus i T-Mobile też mają, ale tam mobilny net w zasięgu 3G śmiga w okolicach siódemki Mb/s. Żałosna oferta, aleście się pewnie sprężyli na nią tak, że strach, by wam żyłki nie popękały. Bo ludziska ze śmiechu lub zażenowania na pewno pękną, nie raz.
LesH
UczestnikA ja się przyczepię oznaczenia HD – tak często nadużywanym marketingowo przez licznych producentów lub dystrybutorów urządzeń, posiadających ekrany/monitory/wyświetlacze. Pojęcie ‘HD’ (high definity = wysoka rozdzielczość) w odniesieniu do rejestrowanego lub odtwarzanego elektronicznie obrazu zostało wprowadzone w okresie prac badawczych nad telewizją HDTV o rozdzielczości obrazu 1080 x 1920 punktów i dokładnie z tą jakością było identyfikowane. Przed kilkoma laty, gdy komeryjnie wprowadzano cyfrowe programy telewizji HDTV, wielu producentów telewizorów z wysokiej półki nie nadążało technologicznie z przeskokiem z jakości VGA (oraz poszerzonej VGA w systemie PAL plus) na HDTV, promowało więc na rynku telewizory z ekranami rozdzielczości 720 x 1280 punktów, które określano marketingowo HD ready, co wprawdzie dla niekompetentnych laików, łasych nowej jakości TV, było mylące, ponieważ sugerowało gotowość sprzętu do odtwarzania HDTV, co nie było prawdą, ale jednak jakoś odróżniało to ‘pomniejszone’ HD od prawdziwej, pełnej HD, podawanej jako fullHD1080p. W przypadku ekranów telewizorów był to jednak zdecydowany postęp w rozdzielczości w kierunku HD. Jak na ironię liczni producenci komputerów przenośnych typu laptop/notebook, które w tamtym czasie miały już ekrany o rozdzielczości 768 x 1280, a nawet x 1360 punktów, nagle zaczęli je reklamowo oznaczać HD, sugerując powiększenie rozdzielczości do prawdziwej, pełnej HD, co nie miało absolutnie miejsca. Wprowadzenie określenia HD do laptopów/notebooków raptownie przyspieszało ich sprzedaż. Jak widać, obecnie producenci także innych urządzeń, o ekranach/wyświetlaczach wyraźnie mniejszej rozdzielczości, niż HD ‘ready’ 720p, decydują się nadużywać tego oznaczenia HD. Oczywiście wiadomo – w jakim celu. Gdyby nie oprogramowanie i mapy, niedostępne jeszcze na najnowsze smartfony z wyśmienitymi ekranami np. super AMOLED plus, które biją jakością (tzn. jasnością, kontrastem, nasyceniem barw) wyświetlacze niemal wszystkich osobnych urządzeń nawigacyjnych, te ostatnie zalegałyby półki sklepowe. Nick ‘TEO’ wyraźnie tu wyłuszczył przyczynę, dla której wielu szukających dobrej nawigacji musi kupić osobny sprzęcik: SOFT, oprogramowanie, niestety niedostępne jeszcze, tak jak przykładowo Auto-Mapa na Androida. Literki HD na nawigacji FreeWAY MX2 HD są przykładem typowego, marketingowego nadużycia oznaczenia HD mimo niespełniania założonych wymogów. To bardzo przypomina praktyki Playa z reklamą 4G. Sporo luda wie, że to tylko 4g… w Plejku, ale wyznawcy owego ‘cudownego uzdrowiciela’ rynku telefonii komórkowej w PL bronią ślepo i zażarcie plejowego 4G jak niepodległości, bez względu na wzgląd i oczywiste argumenty. A H.D takim też 😉
LesH
UczestnikPrzede wszystkim to kwestia konsekwentnego prawa i stanowczego ścigania oszustów z urzędu. Nie będę się tu powtarzał i pisał tego samego, co wyłuszczyłem wczoraj, 2011.08.03 g.13:46 w komentarzu telix.pl/artykul/t-mobile-zaplaci-5-mln-kary-za-loterie-sms-ery-3,42532.html lecz podkreślę, iż w pełni podtrzymuję swój pogląd na temat osobistego pociągania do odpowiedzialności osób winnych, współwinnych lub choćby maczających palce w oszustwach, czyli pomagierów lub fiszujących to swym znanym, wypromowanym medialnie nazwiskiem (jak ten 'znany pożal się w zbożu’ prezenter radiowo-telewizyjny z Łodzi), dzięki którym firma, w której pracują, podstępnie zgarnia od ludzi SETKI MILIONÓW ZŁ. To powinno biec niezależnie od siebie: działania i kary UKE oraz ŚCIGANIE Z URZĘDU i POSTĘPOWANIE KARNE prokuratury państwowej i sądu. Jakby się stało głośne publiczne skazywanie prawomocnymi wyrokami na lata więzienia (do 8 lat za oszustwo) plus zabór kont bankowych i licytacja mienia osób współwinnych takiemu oszustwu na poczet zwrotów wyłudzonych środków (z %-ami!!!) dla oszukanych pokrzywdzonych plus smród za firmą o opinii krętacza oszusta wyłudzacza, to by takie procedery wybito cwaniaczkom ze łbów i poszłyby migiem w zapomnienie. Prawo musi chronić użytkowników telefonów komórkowych przed naciąganiem z wymówką 'czytajcie nasze regulaminy’. Pogonić dziadów i pozbawić tą drogą zdobywanych fortun i majątków a życie nieco znormalnieje. Prawo powinno też chronić posiadaczy kont emaliowych, toteż następnie powinni się zabrać za emaliowany spam z serii 'Gratulujemy! Wygrałeś 560 tys. Zł!’ z podpisem: ‘Dyrektor d/s wypłat’. Jednym z liderów – wciąż bezkarnych i dobrze się mających – jest 'Reader’s Digest’. Łapać oszustów i przykładnie karać z urzędu – to zadanie dla władz.
LesH
UczestnikCytat 'zbyszekswce’: UKE powinno mieć USTAWOWĄ moc usuwania ze spółek dyrektorów i wszystkich zastępców działów marketingowych / handlowych firm, które ŚWIADOMIE wprowadzają takie przekręty! W pełni podzielam oburzenie oszustwami loteryjnymi sms, ale takie rzeczy powinny być ścigane przez resort sprawiedliwości z urzędu z całą stanowczością prawa! Prokuratura potrafi tak działać – wobec osób prywatnych, gdzie niekiedy chodzi o kilkadziesiąt złotych, dlaczego więc nie wkracza do akcji, gdy w grę wchodzą miliony?… Wtedy odpowiedzialność firmy to raz, a dwa to wyłuskanie z niej drogą dochodzenia osób: tych które zatwierdziły i wdrożyły oszukańczy proceder, jak też tych, które nie uruchomiły technicznej możliwości odcięcia się od niechcianego nękania licznymi smsami. W swej działalności praktykuję przekazywanie lub potwierdzanie ważnych danych techniczno-budowlanych, np. wymiarów do pilnych zleceń per sms. Nie dostawałem ich non-stop, ale kiedy był sygnał nowej wiadomości – wiedziałem, że to coś pilnego i będąc np. za kierownicą starałem się gdzieś chwilkę zatrzymać, nawet autostradzie wyszukiwałem awaryjnego miejsca, by odczytać treść i potwierdzić zgodę lub odmowę. Od kiedy nastąpił boom tego wariackiego szału w Erze po prostu nie miałem spokoju. Nie pomagały moje interwencyjne telefony. Konsultanci odmawiali technicznej możliwości selektywnego zablokowania smsów z 4-cyfrowych numerów zaczynających się na 7xxx. Wiecie CZYM to TŁUMACZYLI? Skoro jakiś ich klient płaci za WYSŁANEGO SMS-a, to OPERATOR MA OBOWIĄZEK go DOSTARCZYĆ! Takie szujstwo. A ileż smsów w życiu wysłałem, które nie zostały dostarczone, bo np. adresat był nieosiągalny? Podobnie i MMS-ów. I co? MUSIAŁEM ZA NIE ZAPŁACIĆ, bo operator nalicza koszt za wysyłkę, a nie za dostarczenie. W związku z powyższą kwestią stalkingu smsami z nr-ów 7xxx ciekaw jestem, czy wpłynie jakiś pozew zbiorowy do T-mobile PL. Natychmiast przyłączę się do grupy poszkodowanych. Ostatnio znowu dostawałem to dziadostwo. Dopiero, gdy osoby winne maczania palców w oszustwie smsowym i stalkingu bekną osobiście utratą pieniędzy ze swych kont bankowych, zlicytowaniem mienia oraz latami więzienia, skończyłyby się te niecne praktyki jak ręką odjął.
LesH
Uczestnik[Marc 90 quote] Dla mnie w 2002 roku smartfonem był SX45i w 2004 SX1 [/quote]
Najpierw skoryguję detalik: nie SX45i a SL45i, a teraz do wyłuszczonego poglądu n/t smartfona. Oczywiście, że wymienione modele można zaliczyć do smartfonów. Przecież smartfon to urządzenie łączące w sobie funkcje telefonu komórkowego i… Wprawdzie obecna definicja smartfonu mówi o urządzeniu będącym połączeniem telefonu komórkowego i komputerka kieszonkowego, ale pierwszy na świecie prototyp smartfonu, IBM z 1992 r. miał poza telefonowaniem kilka funkcji, wówczas szałowych, obecnie podstawowych, dawanych w standardzie niemal każdego telefonu, poza totalnymi low-end-ami. Dla mnie Siemens SL45i był w 2002 r. połączeniem telefonu z fantastycznym dyktafonem, z czasem nagrania ograniczonym pojemnością karty pamięci. Nagrywał także rozmowy telefoniczne. Przed nim jedynym moim fonem spośród posiadanych, potrafiącym nagrać do 3 minut dźwięk audio na pamięć wewnętrzną, była Motorolka Timeport 250. SL45i miał wspaniałe funkcje organizera. Lata 2002-2004 były okresem zdobywania rynku telefonii komórkowej przez smartfony, chociaż wówczas jeszcze tak nie określano tych rozbudowanych telefonów.LesH
UczestnikTo logiczna oczywistość kierunku i trendu rozwoju potrzeb klientów: pozbywanie się wielu sprzętów (aparat, kamera, odtwarzacz mp3, mp4 z ekranikiem i laptok w teczuszce, co by posurfować lub emaliami swymi pozarządzać) i rezygnacja z obwieszania nimi na rzecz jednego kombajnu, łatwo przenośnego. Zaczęło się z nastaniem tego tysiąclecia od kolorowych wyświetlaczy oraz aparatów i kamerek integrowanych z telefonem i doprowadziło do powstania coraz bardziej wyrafinowanych (czytaj: wielepotrafiących) smartfonów. To są właśnie te łatwo przenośne kombajny. Drugim, równoległym gatunkiem rozwojowych sprzętów są tablety. Cest la vie. Ten kierunek rozwoju dostrzegałem jeszcze w pierwszej połowie minionej dekady, nie mogąc się od ok 2001-2002 nadziwić nawiedzonym i zawziętym krytykantom implementowania aparatów i kamerek do komórek. Ich koronnym argumentem była odstająca jakość względem osobnych 'cyfrówek’, aparatów i kamer. I co? Postęp techniczny sprawił, iż obecnie zdjęcia i filmy z komórek i smartfonów zą na tyle dobrej jakości, że dobry aparat czy kamerę zabiera się ze sobą na naprawdę wyrafinowane łowy. Dla potrzeb przygodnej 'reporterki turystycznej’ w zupełności wystarczy jakość zdjęć czy filmów z Nokii, Sony-Ericssona, Samsunga, LG czy Motoroli. Porównywałem filmy fullHD1080p rejestrowane kamerą syna i moim Galaxy SII 9100 Samsunga. Jedyne, czego brak SII, to zoomu optycznego i mikrofonu stereo. A teraz internet czy emaile: konia z rzędem temu, kto ma laptoka lub netbooka z AMOLED-owym ekranem. A m.in. Samsungi z wyższej półki go posiadają. Galaxy SII ma nawet super AMOLED+ i wszystko, co na nim jest odtwarzane, przerasta wszelkie obecne laptopowe i monitorowe ekrany z podświetleniem LED-owym. Bardzo się cieszę, iż rozwój idzie w tym kierunku i – tak jak czytamy w tytule tego newsa – niebawem co drugi człowiek, bo nie tylko Polak, wybierze smartfon zamiast prostego telefonu.
LesH
Uczestnik„Do połowy 2011 r. operator Play chce wybudować największą w Polsce sieć standardu HSPA+, (realnie ok. 2 Mb/s), która obejmie zasięgiem 60 proc. obszaru Polski i 80 proc. Polaków.” Połowę 2011 mamy już od miesiąca za sobą i co? Ale do konkretów: sieć HSPA+ kojarzy się, nawet przeciętnym użytkownikom technologii 3G+ w smart/fonach i modemach, ze znacznie większymi prędkościami transferu. Od HSPA+ oczekuje się co najmniej 10 Mb/s w downlinku i 5,6 Mb/s w uplinku, a realne 2 megabitki/s były już osiągane kilka lat temu w HSDPA Plusa i Ery. T-Mobile PL jest bliska HSPA+, bo nawet we Frankfurcie za Odrą osiągam w tej sieci z przygranicznych, słubickich przekaźników średnią ściągankę 5,5-6,5 Mb/s, w szczytach więcej, a uplink leci bardzo stabilnie na poziomie ponad 2 Mb/s. Tak było od początku 2011, jeszcze za Ery. Gdyby nie falowanie prędkości z niestabilności, średnie osiągi byłyby jeszcze lepsze. Mimo tych pięknych wyników ani Era, ani T-Mobile tera nie robią „HALLO! Mamy HSPA+!!!”. A Plejek wciąż prezentuje skłonność do naciąganych przechwałek: a to 'HSPA+’ choć z realnymi 2 megabitkami na sek., a to 'pierwsza, największa, najlepsza, najnowocześniejsza sieć 4G w Polsce’… A w gruncie rzeczy jedzie w większości na infrastrukturze Plusa, bo bez jego roamingu byłby zupełny King Szajs. Ten brak skromności i nieumiarkowana przesada w marketingu oraz reklamach Play-a odpycha coraz więcej ludzi, bo klienci głupcami ani idiotami nie są. Jeśli jajakolwiek firma za takich będzie luidzi uważać – skończy niechybnie i marnie. Chyba, że właściciele w porę opchną biznes jakimś kasiastym jeleniom 😀
LesH
UczestnikW tej cenie poza świetnym modemem (mogli już dać najnowszego śledzia USM klasy 3.0) mamy także wspaniały podgrzewacz, który stojącą na biurku w pobliżu anteny Herr Batke, Kafke, a także Suppke utrzyma w letniej temperaturze, nie pozwalając suppełnie wystygnąć 😉 a zbliżone poliki użytkownika w sąsiedztwie anteny może się i lekko zaczerwienią… gdy pomyśli, że i zmarznięte rączki użytkowniczek zimą będzie można przy pomocy routerka AirLive N.Power ogrzać. Jak? Chwycą antenkę w dłonie oburącz 😉
LesH
UczestnikW opisie modemów wkradła się palcóweczka: „E8210 /…/ Model E1820 w sieci Play”. Przy okazji potwierdzam brak SIM-locków w modemach sieci Play. To przykład dla innych operatorów, którzy po unijnej dyrektywie o bezsimlockowych smart/fonach skwapliwie wykorzystują jej przeoczenie w kwestii modemów i nadaj simlockują swoje. Nieładnie, Wu-trójco, nie ładnie… Jako bizklient T-Mobile nie omieszkuję wytykać tego w rozmowie wszelkim konsultantom napotkanym bezpośrednio lub pośrednio telefonicznie. Wychodzę z założenia, iż gdyby tak robiły oddolnie tabuny innych klientów, słuchy o krytyce doszłyby wyżej i zaskutkowało nagle publicznym obwieszczeniem sen-sacyji: oto nasze modemy już nie mają SIM-locka. I to pochwalę bez zmrużenia oka, a na razie brawa za fair play w modemach sieci Play.
LesH
Uczestnik[quote] w Heyah i PTC… na lejku też nie jest źle. [/quote]
Nie pisz bzdur, bo polskie lejki do max. 16kb/s (~2kB/s), a w praktyce znacznie mniej – to katastrofa, istna tragedia, niemal żadna strona się nie chce otworzyć, za wyjątkiem startowych niemal gołych jak google, bo te po kilku/kilkunastu minutach jakoś się wyświetlają, ale potem już kapota. Chyba, że masz jakiegoś starego, prostego rzęcha i piszesz o ściąganiu nim jakichś prostych informacji tekstowych po WAP-ie, to wtedy może wystarczy. W Niemczech zakładają lejki do 64 kb/s (circa 8 kB/s), które w praktyce oscylują wokół tego bardzo stabilnie, a to zupełnie co innego, idzie z tym żyć, jedynie wolniej się pracuje: przegląda www, oraz ściąga lub ładuje załączniki emaliowane.LesH
UczestnikŚrednia prędkość 6,1 Mb/s ściągania transferu danych mobilnego internetu w Polsce? Może, ale tylko u jakiegoś opa spośród W3, ponieważ w 'najlepszej polskiej sieci z najnowocześniejszą technologią 4G’ 😉 czyli w Playku xD taka średnia to jak sen o locie rodaka na Księżyc. xD
LesH
UczestnikPierwszym rzutem oka przeczytałem '3 nagroda: martini…’ i pomyślałem sobie: jeśli oryginalne w dużaj butli, to się trafiło zwycięzcy! Zwycięzcom szczęśliwy finał i nam 🙂 bo teraz czekam… na admina-regulamin z programem NO SPAM 🙂
LesH
UczestnikOkreślenie 4G nie jest nazwą zwyczajową, lecz określeniem numeracji stopnia rozwoju generacji mobilnej sieci komórkowej, związanego z milowym krokiem jej postępu, określonym przekroczeniem konkretnych progów wymagań technicznych.. Numer kolejnej generacji jest oparty na określonych założeniach technicznego postępu, świadczonej prędkości transferu danych i związanymi bezpośrednio z tą prędkością nowymi możliwościami=usługami,. I tak np. telefonią pierwszej generacji (1G) był pierwszy system analogowy, w Europie najbardziej rozpowszechniony jako NMT. Wielu pamięta powstanie Centertela w 1991 r w PL. 1G nie miała nawet SMS-ów, o transmisji danych nawet nie wspominając. Telefonią drugiej generacji był system cyfrowy GSM, działajcy w Europie od połowy lat ’90-tych. 2G umożliwiała sms-owanie i transfer danych do 9,6kb/s. Jakieś 2 lata później wprowadzono transmisję pakietową danych GPRS, pozwalającą przesyłać pliki komputerowe, także pliki audio, foto i video, również jako wiadomości MMS. GPRS udoskonalono, łącząc w wielokanałowy/wieloszczelinowy i przyspieszając kilkakrotnie do max 115 kb/s, następnie kolejne usprawnienie przez zaawansowany EDGE do 256 kb/s, ale wprowadzenie tych technologii jeszcze nie upoważniało operatorów do określania swych usług ani reklamowania jako 3G, trzecia generacja, ponieważ pracowało na tej samej zasadzie oraz tych samych częstotliwościach co 2G.. Przyspieszony GPRS był więc jedynie pochodną 2G, nazywaną 2,5 G, a EDGE 2,75G. Dopiero wprowadzenie systemu UMTS, innego rodzaju usługi, na innych, osobnych częstotliwościach i z prędkością transmisji danych od 384 kb/s, umożliwiającą wprowadzenie nowych świadczeń=usług, np. wideotelefonii na żywo, było kolejnym milowym krokiem rozwoju mobilnej, komórkowej transmisji danych, określanym jako 3G – trzecia generacja. I tu podobnie – jego technologiczne przyspieszanie w ramach tego samego rodzaju usługi i częstotliwości nie upoważnia do wprowadzenia terminu 4G – czwartej generacji, a jedynie pojęcia 3,5G oraz 3,75 G w ramach HSDPA, HSUPA, czyli razem HSPA, potem HSPA+ itp. Dlaczego? Ponieważ założenia mobilnego systemu komórkowego 4G – czwartej generacji wiążą się z nową kategorią prędkości transferu danych: od ok 150 Mb/s w downlinku (‘ściąganie’) i od ok. 50 Mb/s w uplinku (‘wysyłanie) oraz nowymi usługami, m.in. strumieniową transmisją sygnału fullHD1080p video w czasie rzeczywistym, co pozwoli m.in. na oglądanie programów HDTV z dźwiękiem przestrzennym HiFi. W jakości bez żadnych zacinek zapewni to dopiero system czwarta generacja, czyli system 4G. Poważni operatorzy mobilnych sieci komórkowych wiedzą o tym i nie pozwalają sobie na wygłupy, żarty lub nieuprawniony popis reklamowy bycia siecią 4G lub posiadania tej technologii, z szacunku do klientów, by się nie ośmieszyć. Niepoważni natomiast, jak fircyki popisujące się przed widownią, posuną się do tego nadużycia i przegięcia, co niestety miało miejsce w Polsce ze strony sieci Play. 4G to nie jakaś tam ‘nazwa zwyczajowa’, a określenie numeracją stopniowania kolejnego, milowego kroku rozwoju generacji mobilnej sieci komórkowej. Żałosne próby ściemniania założeń technicznych 4G, przeinaczania pojęć oraz usprawiedliwiania tych wyskoków, mataczeniem tzw. prawem marketingu kreują niepoważny wizerunek takiej wciskającej kit sieci i prędzej czy później zaskutkują bardzo boleśnie finansowo… A miłośnikom motoryzacji i transportu naziemnego uprzejmie przypominam, iż droga szybkiego ruchu to jeszcze nie autostrada. Dopiero, gdy będzie miała wszystkie bezkolizyjne węzły miast kolizyjnych skrzyżowań, fizyczną separację przeciwbieżnych pasów ruchu oraz co najmniej po 2 takie pasy w każdą stronę. To niespotykane w innej generacji drogach wymagania. A przy okazji: różnica w dopuszczalnych prędkościach maksymalnych jest bardzo wyraźna. Najlepiej się prezentuje w Niemczech, gdzie jedynie na autostradach, jeśli nie postawiono znaku ograniczenia prędkości, obowiązuje zasada: możesz zapimpalać, ile chcesz, byle bezpiecznie w danej chwili i warunkach. Tylko ‘mędrzec inaczej’ – albo nawiedzony, zabobonny wyznawca jakiejś nowej sekty GSM – nie będzie identyfikował 4G przede wszystkim z prędkością. Takiemu i tak nie pomogę. Pozostaje jedynie szczere współczucie. Miłego łyka endu wszystkim, a potem the-endu w powrocie z tego weekendu. 3majta się ludziki wpadające pod telixową budkę na telekomunikacyjne piwko z pianką czyli pogaduszki. Heyka!
LesH
UczestnikW PL jest jakaś przerażająca wolna amerykanka prawna, pozwalająca wciskać ściemę, bajerować kłamstwem i głupio tłumaczyć takie działanie naciąganiem znaczenia pojęć. W Niemczech jest nie do pomyślenia, by jakikolwiek operator sieci komórkowej użył w swych reklamach pojęcia 4G, identyfikowanego z prędkością transferu przychodzącego na terminalek mobilny rzędu 150 Mb/s w downlinku oraz 50Mb/s w uplinku. Dopiero dzięki takim prędkościom transferu można określić sieć kolejną, czwartą generacją (4G) po trzeciej (3G) oraz po jej rozwojowych pochodnych (3,5G, i 3,75G) określanych także HSPA oraz HSPA+. Skoro nie uruchomiono jeszcze stacji przekaźnikowych zapewniających takie transfery, żaden z operatorów niemieckich nie waży się śpiewać o swym 4G, nawet w daleko posuniętej przenośni reklam. Byłoby to poczytane za wprowadzanie klientów w błąd i nie tylko piętnowane krytyką konsumencką, ale też pewnie ścigane prawnie. I to jest zdrowe podejście do biznesowego fair play. A w PL jest 4G Play, niestety baaardzo nie fair play i pełna bezkarność dla ściemniających w swych reklamach bajerantów. Potem dziwić się krążącej opinii, że w krajach Europy wschodniej panuje dzicz prawna… Fatalnie.
LesH
UczestnikTak, zgadza się, Siemens jako pierwszy na świecie wypuścił telefon z kolorowym wyświetlaczem, tzn kilkukolorowym. Był to model S10, chyba z roku 1998, ale o zdolności odtwarzania kolorowego obrazu w półtonach nie było jeszcze mowy. Wyświetlanie zdjęć czy tym bardziej filmów ruchomych na ekraniku telefonu pozostawało nadal w sferze marzeń, chociaż… małe, w pełni kolorowe ekrany LCD były już znane nawet w końcu dekady lat ’80-tych. W tamtym czasie w sprzedaży pojawiły się malutkie, kieszonkowe odbiorniki TV z ekranikiem LCD (np. firmy Casio), jednak bardzo kiepskiej jakości. Wystarczyła zmiana kąta patrzenia i obraz przemieniał się w negatyw 😀 Pamiętam je. Wracając do komórek: pojawienie się 'kolorowego’ Siemensa S10 dało nadzieję na rozwój technologii wyświetlaczy oraz techniki przesyłu obrazu. Wtedy szczytem marzeń było uruchomienie systemu UMTS. Pierwszy maszt UMTS w Niemczech stanął w roku 2000 albo 2001.
-
AutorWpisy