Android

Test Doogee LEO DG280 – z myślą o młodych użytkownikach

Podsumowanie:


Doogee Leo DG280 wzbudza pozytywne odczucia. Smartfon pracuje sprawnie i nie zawodzi. Jeśli nie bierzecie udziału w wyścigu flagowców, możecie tu znaleźć dokładnie to, czego poszukujecie w funkcjonalnym telefonie za rozsądną cenę. Z powodzeniem na smartfonie sprawdzimy pocztę, przejrzymy np. stronę Telix.pl oraz obejrzymy film, czy pogramy w jedną z licznych gierek androidowych. Jego podzespoły wystarczają w zupełności do płynnego działania produktu. Oczywiście nie ma róży bez kolców, zdecydowanie najsłabszym elementem telefonu jest jego aparat. Czułość Wi-Fi i GPS mogłaby być na wyższym poziomie, choć przeciętnemu użytkownikowi nie powinno to zbyt doskwierać. Szczególne uznanie, za to robi wytrzymałość gumowej obudowy, dzięki czemu nie musimy obawiać się, że telefon rozpadnie się na drobny mak, przy przypadkowym upuszczeniu na ziemię.

Andrzej Kisiała






































6 komentarzy do “Test Doogee LEO DG280 – z myślą o młodych użytkownikach”

    • Ja właśnie ten telefon kupiłem swojej córce dodatkowo dostała drugą tylna obudowę w kolorze magenta. Córka jest zachwycona LEO, naprawdę się wyróżnia wśród konkurencji w tej cenie. Dodatkowo nie potrzebne etui gdyż tylna gumowa obudowa super się sprawdza.

      Odpowiedz
  1. Zaciekawiła mnie ta gumowa obudowa. Spełnia swoje zadanie? Żona mnie namawia do kupna tego smartfona, bo jak mówi często smartfon lubi wypadach jej z ręki, ale nie chce pancernych

    Odpowiedz
    • Ja też się zastanawiam nad tym telefonem. Widziałem gdzieś na youtube film jak upuszczali telefon z wysokości około 1,5 metra i nic mu się nie stało. Dodatkowo gumowa obudowa oraz ramka dookoła ekranu powinna dodatkowo zabezpieczyć ekran

      Odpowiedz
  2. Czy ktoś przeczytał tą recenzję po jej napisaniu ale przed opublikowaniem? Rozumiem, że można zrobić podczas pisania, bo myśli wtedy galopują ale jednak warto by było poświęcić trochę czasu na korektę. Radosna i przypadkowa interpunkcja, błędy gramatyczne, pozjadane słowa, błędy w pisowni, kilka zdań przeczy innym zdaniom, itd, itp. Ten test to zmora polonisty, powinni tym straszyć studentów. I wcale bym nie biła piany, gdyby podpisał się pod tym jakiś młodzieniec, naturszczyk, no ale wytrawny redaktor i tester jakim jest Kan? Ech! I co gorsza to nie jest pierwsza recenzja w tym stylu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.