Parę słów należy skierować pod adresem kamery tylnej telefonu Philips S388.

Pięciomegapikselowa matryca jest wspomagana w trudnych sytuacjach przez diodę LED i zapewnia w miarę przyzwoite zdjęcia. Kolorom brakuje może nieco nasycenia i da się zauważyć szumy, ale w awaryjnych sytuacjach może pozwolić nam zachować ciekawe chwile z naszego życia. Uwagę miałby dla Autofokusa, który mógłby pracować nieco szybciej. aplikacja kamery oferuje dużo indywidualnych możliwości ustawień. Kilka przykładowych zdjęć możecie zobaczyć poniżej.



Nie zabrakło też materiału wideo rejestrowanego z maksymalną dostępną rozdzielczością full HD (1080p) i prędkością 29 klatek na sekundę.
Wymienny akumulator o pojemności 1700 mAh nie zaskoczył w sposób negatywny, ale nie zrobił też na mnie bardzo pozytywnego wrażenia. Philips S388 cierpi na to samo, na co cierpi większość nowoczesnych smartfonów: na niedobór prądu.

Całodzienne intensywne użytkowanie smartfonu, przy jednoczestnym korzystaniu z danych pakietowych skutkowało koniecznością podpięcia telefonu do ładowarki wieczorem. Oszczędzając akumulator, przez wyłączanie 3G czy zmniejszanie podświetlania można doprowadzić do sytuacji, że smartfon wytrzyma 2,5 dnia.
Bylby dobry ale za jakies 400zl.
IV kwartał 2014, z czystej przyzwoitości daliby kitkata…
Cbyba warty swojej ceny?
Raczej nie bardzo.
Skromna bateria, 4GB pamięci i 4.2.2 za ponad 500 zł? Trochę Philips się rozmarzył. Kto to kupi, gdy od 499 zł zaczynają się Zenfony.
Ciut za drogo, ale nawet całkiem fajny
w znanej sieci agd już za 329 zł… chyba się opłaca?
Dziś w euro rtv kupiłem za 249zł :D, więc chyba jednak warto, bo wiele droższych nawet takich parametrów nie ma(ekran, ram, wygląd, aparat z flaschem…)