Android

Test Motorola Moto G 3 gen – wodoodporny salonowiec

Po dwóch tygodniach spędzonych z Moto G 3rd Gen. muszę stwierdzić, że jest to bardzo udany następca serii G. Estetycznie i solidnie wykonany z mocnym i podzespołami wewnątrz stanowić może za wzór dobrego smartfonu LTE za około 850 zł. Atutem Moto jest także wodoszczelność odporność na przypadkowe zanurzenie w wodzie na głębokość do 1 metra przez 30 minut. Smartfon nie jest pyłoszczelny. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu, kto liczy na wysoką jakość wykonania i niezawodne działanie.



Dodatkowo Moto G pozwala na personalizację urządzenia. W tym celu wystarczy sięgnąć po wymienne plecki Motorola Shells oraz ochronne etui Motorola Flips Shells w kolorze, który najbardziej przypadnie nam do gustu. Wykonane z trwałego, a jednocześnie stosunkowo elastycznego tworzywa pozwalają na dostosowane koloru telefonu do preferencji użytkownika. Wymiana obudowy zajmuje zaledwie kilka sekund i nie wpływa na wodoszczelność telefonu. Tym samy można skutecznie chronić smartfon przed wstrząsami i zadrapaniami, a jednocześnie zmieniać styl.

Andrzej Kisiała






















Z diodą LED - ok. 1 m
Z diodą LED - ok. 1 m


















9 komentarzy do “Test Motorola Moto G 3 gen – wodoodporny salonowiec”

  1. Wodoodporny, ale z taką normą, która wskazuje raczej na odporność na zachlapanie.Ot taki trik.Ale dobre i to,chociaż np Sony znacznie lepiej znosi wodę 🙂 Proszę czytać specyfikacje z uwagą i uważać jeśli ktoś coś nazywa wodoodpornością…

    Odpowiedz
  2. Widzę, że jest to ciekawa propozycja. Dwa poważne strzały: brak diody powiadomień i niewymienialna bateria. Oba można od biedy przełknąć lecz mogłyby znacznie ułatwić życie. Dioda powiadomień pozwala ocenić po jednym rzucie oka czy mamy jakąś wiadomość, a to jest cenne. Tak trzeba wziąć telefon do ręki i włączyć ekran. Komfort użytkowania bardzo spada. Niewymienna bateria powoduje, że po jej rozładowaniu zabawa się kończy, a przypomnę iż bateria uwielbia rozładować się w chwili kiedy telefon jest najbardziej potrzebny. Wówczas można wyjąć drugą baterię i jechać dalej. Niemniej jednak niewiele osób ma drugą baterię i pewnie na tej statystyce Motorola oparła decyzję o obniżeniu kosztów przez wbudowanie baterii na stałe. Jest jeszcze powerbank … lecz cóż to za używanie telefonu z kulą u nogi?

    Odpowiedz
    • A noszenie drugiej baterii kulą u nogi już nie jest? 😉 Dobre, nowoczesne PowerBanki – nie mam na myśli chińszczyzny udającej szalone pojemności – miejsca w plecaku/torebce nie zabierają wiele a potrafią kilka razy „dopompować” prądu do urządzenia bez jego rozbierania, wyłączania. A ty noś swoje kilka baterii…

      Odpowiedz
    • Niestety rzecz w tym, ze to 'przepompowanie’ prady z PB do akumulatora telefonu chwile trwa, przez ten caly czas wisi Ci na kablu niemaly balast. Telefonu nie da sie swobodnie uzywac, no chyba, ze chcesz ryzykowac wylamanie portu uUSB. W przypadku drugiej baterii zdejmuje obudowe, wymieniam, zakladam obudowe i moge swobodnie uzywac telefonu. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie roznica kolosalna. Naladowanie telefonu z PB chociaz do polowy zajmuje 30-60min. Przez ten czas masz pajaczka .. no wlasnie, gdzie? W kieszeni? Na biurku? W przypadku bateria fabrycznej jestes operatywny po 20s wlaczania sie telefonu.

      Odpowiedz
  3. Ma wady ale i tak nic lepszego w tej cenie się nie kupi, czysty andrut, IPx7 zawsze lepszy niż nic, gorilla, czujni oświetlania, dual led, radio fm …
    Obecnie godne uwagi są tylko moto (G, X play) i asusy zenfone 2. Szkoda że nic 4″ przyzwoitego się nie kupi ;-(

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.