Newsy

Prawie 3 mln Polaków zalega z abonamentem na kwotę 2,2 mld zł. (Wideo)

Na koniec 2012 r. zaległości Polaków z tytułu abonamentu rtv wyniosły blisko 2 mld 265 mln zł. Dłużej niż miesiąc z opłatami zalegało ponad 2,9 mln osób; ich średnia zaległość to 773,78 zł – wynika z danych KRRiT.

Nad wprowadzeniem opłaty audiowizualnej, która miałaby zastąpić abonament, pracuje obecnie rząd. Ma ona wynosić 11-12 zł. miesięcznie, czyli mniej niż obecny abonament miesięczny, ale nowa opłata ma objąć każdego, nie tylko posiadaczy odbiorników radiowych i telewizyjnych.

Od końca 2005 r. abonamentowe zaległości Polaków wzrosły o ponad 1,5 mld zł. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zwiększyły się o ponad 125 mln zł. Rośnie też średnia kwota zaległości przypadająca na jednego dłużnika – w 2005 r. było to 402,34 zł, na koniec ub.r. – już 773,78 zł.

Według danych GUS telewizor posiada 98 proc. z ok. 13 mln polskich gospodarstw domowych. Zgodnie z prawem każde z nich powinno zarejestrować odbiornik i opłacać z tego tytułu abonament.

Trwają prace nad zmianą systemu abonamentowego. Jak przekonuje Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, obecny jest nieskuteczny, anachroniczny i nie zapewnia odpowiedniego poziomu finansowania mediom publicznym. Rozwiązaniem nie ma być jednak podwyżka opłat, ale ich upowszechnienie. W zeszłym roku po raz pierwszy od kilku lat wpływy z abonamentu wzrosły, głównie dzięki większej efektywności Poczty Polskiej i organów skarbowych.

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak zmianę systemu uznaje za konieczność.

System abonamentowy jest niewydolny i anachroniczny. Zmienia go cała Europa, Polska także musi to zrobić – podkreśla Jan Dworak w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.

źródło: TVP Info

Kan

29 komentarzy do “Prawie 3 mln Polaków zalega z abonamentem na kwotę 2,2 mld zł. (Wideo)”

  1. http://www.slomski.us.

    Radary
    Przemysław Słomski
    dzisiaj, 11:43

    Przez Polskę przewala się dyskusja dotycząca szerszego wprowadzenia radarów celem drenowania kieszeni kierowców. Rząd ubiera to w miłe słowa walki ze śmiercią, która w Polsce rzeczywiście zbiera ogromne żniwo na drogach.

    Wyobraźmy sobie, że każdy kierowca będzie otrzymywał punkty karne, bez kary finansowej, i tak zwani piraci drogowi będą tracić prawo jazdy. Taka propozycja nie padła ze strony rządu, mówi się raczej o karach finansowych. Czyli tak naprawdę nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o wydojenie kierowców. I z tego zaczyna sobie zdawać sprawę lud, demolując skrzynki radarów oraz nawet publicyści w rodzaju Lisa, nawołujący do protestów.

    Zarządzanie firmą lub krajem polega na tym, że ma się pewną wizję gdzie się chce dojść i dzień po dniu rozwiązuje się kolejne przeszkody stojące na drodze do osiągnięcia wybranego celu. Taka właśnie płynie nauka z analizy tytanów zarządzania jak von Braun, Giuliani czy Jobs. Właśnie takiego zarządzania w Polsce brakuje, nie ma takich mózgów, dlatego nie ma tu światowych firm i jakość życia jest pod psem. Nie ma tu nad czym dyskutować i rozpisywać się w komentarzach – do Polski emigranci raczej nie walą drzwiami i oknami, a Polacy uciekają na wszystkie strony – faktem niezaprzeczalnym jest, że Polska jest źle rządzona i dlatego ludzie nie chcą tu mieszkać.

    Naturalnym jest, że rząd musi zbierać podatki od ludności. Na tym polega jego podła natura. Gdy z gospodarki nie da się wycisnąć więcej (krzywa Laffera) to trzeba szukać innych dróg. I tu właśnie pojawia się kwestia prawidłowego zarządzania – pomysł z radarami jest zwyczajnie głupi. Jest problem braku kasy, który został błędnie rozwiązany. Są dziesiątki innych sposobów wyciśnięcia kasy z ludu, choćby poprzez działania na rzecz ochronę środowiska. Nikt nie zaprzeczy, że chce żyć w zdrowym środowisku. No to można dać ITD testery do spalin zamiast radarów i wyłapywać trucicieli – 500 zł grzywny. Albo urządzić grupy do patrolowania podmiejskich osiedli. Wzornik dymowy do łapy – jeżeli dym z komina leci ciemniejszy niż wzornik, to mandat 500 zł. Za drugim razem 1000 zł, za trzecim 2000 zł itd. To wymaga nieco więcej pracy niż z maszynkami samodzielnie robiącymi fotki przejeżdżającym pojazdom, ale nie powoduje oporu społecznego. Ma się mniej, ale jest dużo większa akceptacja społeczna.

    Cała ta sytuacja dowodzi, że kolejne polskie rządy różnią się od okupanta tym, że mówią po polsku (z pisaniem jest już gorzej). Nie ma żadnej nadziei na to, że Polska będzie takim krajem, gdzie interesy obywateli będą na pierwszym miejscu, przez partyjniactwem, prywatą i utrzymaniem się przy żłobie za wszelką cenę. Szkoda, że inicjatywy typu Obywatele Decydują są skazane na porażkę. Polska będzie rządzona przez grupy cwaniaków, którzy wycierają sobie pyski słowem ‘demokracja’. Potraktowanie Polaków radarami jest idealnym przykładem choroby, która niszczy ten kraj.
    9 styczeń
    Upsik
    Przemysław Słomski
    9 styczeń, 23:50

    Lubie firmę UPS. To taki fajny i swojski dinozaur biznesu. Pruje fale globalnego biznesu jak transatlantyk Atlantyk. Prawie jak Titanic, z tym, że niezatapialny. Ale czyżby naprawdę niezatapialny?

    Z dużym zaciekawieniem czytam ich wewnętrzną gazetkę pt. Twój Kurier. Nie wiem, czy nie łamię w ten sposób jakiegoś regulaminu i czy chwaląc się tym na blogu nie spowoduję podjęcia przez nich stanowczych kroków prawnych. W każdym razie periodyk ten jest doskonałym źródłem wiedzy o firmie. Z wywiadów można dowiedzieć się, że większość ich pracowników pochodzi z łapanki – właśnie skończyli jakąś tam szkołę, przechodzili obok UPS, zobaczyli informację o wakatach i tak zostali. Większość podkreśla, że traktowała tą pracę jako tymczasową, co nie świadczy chyba za dobrze o stawkach początkowych, lub świadczy doskonale o skali późniejszych podwyżek i umiejętności firmy w zatrzymywaniu cennych pracowników.

    Godne pochwały jest to, że UPS dość dobrze radzi sobie ze złodziejstwem. To największy problem każdej firmy kurierskiej czy pocztowej na świecie. Poczta Polska zupełnie poległa na tym polu, złodziejstwo przechodzi wszelkie granice przyzwoitości:

    Wygląda na to, że UPS radzi sobie z tym lepiej. W Polsce nie przyjął się amerykański zwyczaj zostawiania przesyłek pod drzwiami (zgadnij dlaczego?), wobec czego muszą skupić się wyłącznie na zabezpieczeniu wyłącznie transportu. Nie mamy szansy obejrzeć polskiej wersji takiego klipu:

    Nie posiadam doktoratu z zarządzania korporacjami transgranicznymi ani nie mam 20 lat doświadczenia na stanowisku CEO takiej firmy. Mam jednak trochę praktyki w biznesie i potrafię dochodzić do swoich własnych wniosków. Z mojego punktu widzenia zarządzanie firmą jest kiepskie, nakierowane tylko i wyłącznie na utrzymywanie obecnego status quo.

    Niestety świat idzie do przodku i rodzą się pomysły, które mogą zagrozić nawet UPSowi. Kroki podejmowane przez firmę, które mogą się wydawać zarządowi rewolucją – na przykład outsourcowanie kurierów w Polsce – mogą być niewystarczająco odkrywcze, by biznes mógł trwać w kolejnych latach.

    Czasem w rozmowach o pracę można usłyszeć ciekawe pytanie – co byś zmienił w tej firmie. Co podwójnie ciekawe pytanie te potrafią zadać obie strony i jest to najlepsze pytanie, jakie można zadać w takiej rozmowie. Pozwolę sobie na to odpowiedzieć::

    1. Paczkomaty to ogromne zagrożenie dla UPS. Jeżeli Inpost jest w stanie pozbyć się kosztu w postaci kuriera odbierającego oraz kuriera dostarczającego i skupić się wyłącznie na tranzycie, to jest w stanie zaoferować ceny poniżej 10 zł / przesyłkę i jeszcze na tym zarabiać. UPS bierze (przez brokera) około 20 zł / przesyłkę i prawdopodobnie zarabia na przesyłce mniej niż Inpost. Jedynym racjonalnym wyjściem byłoby wyjście z taką usługą, i to globalnie. UPS oferuje zresztą coś w tym rodzaju na rynku USA, co nazywa się drop box (kolejna zagadka – dlaczego nie przyjęło się to w Polsce, szczególnie w tych miejsach gdzie ludność wie jak wykonać haczyk z drutu?). Są to po prostu ordynarne skrzynie do wrzucania przesyłek, które trzeba zastąpić takimi podłączonymi do prądu i Internetu. Jeżeli nie zrobi tego UPS, to zrobi to jakiś inny Inpost, a będzie to rewolucja na rynku amerykańskim i rzeź UPSa. To samo zresztą spotkało staromodne wypożyczalnie filmów Blockbuster po wejściu do użycia samoobsługowych Red Boxów (choć torrenty miały tu swój udział).

    2. Polityka cenowa w UE jest absurdalna. Jest paru graczy na rynku, którzy zmonopolizowali rynek i urządzili sobie żniwa. W USA najtańszy transport koperty z Chicago do Los Angeles (jakieś 3200 km) kosztuje 31 zł. Taka sama usługa z Warszawy do Lizbony, na podobny dystans (to uzmysławia rozmiary Ameryki!) to 340 zł (!) na stronie przewoźnika i 77 zł u brokera. Taka cena jest zaporowa dla normalnego człowieka i oznacza ograniczenie świadczenia usługi do korpo, której i tak wszystko jedno ile zapłacą, bo to ‘niczyje’ pieniądze. Nadmierna chciwość równa się głupocie.

    3. Polityka energetyczna dotycząca floty samochodowej jest całkowicie idiotyczna. W USA po miastach krążą pojazdy przypominające czołgi, palące astronomiczne ilości paliwa, a zapełnione przesyłkami w 10-20%. W Polsce jest ciut lepiej, ale i tak mogłoby być super, gdyby flota była napędzana CNG, czyli gazem ziemnym. To byłaby oszczędność idąca w dziesiątki miliardów dolarów rocznie w skali świata. Furgonetki UPS są idealnymi pojazdami do zastosowania tego paliwa – robią po 100-200 km dziennie, czyli tankowania starcza na cały dzień, i mają dużo wolnej przestrzeni wewnątrz, w sam raz na zbiornik. A przy okazji można by zarabiać na tankowaniu pojazdów cywilnych w ciągu dnia.

    4. Pojazdy UPS oprócz wożenia powietrza wożą również dużo pustej powierzchni. Boki tych pojazdów to brąz z małym logo firmy. Tymczasem inne firmy płacą sporo pieniędzy za wożenie na przyczepach billboardów. Osobiście wolę mniejszy szum informacyjny i nawet billboardy mnie drażnią, szczególnie gdy tak często jesteśmy szczuci cycem. Niestety z perspektywy zarządu taka pomysł mógłby przejść – męczenie nie jest tak duże, ponieważ szyby limuzyn są przyciemnione a kierowcy uwalniają od konieczności oglądania zewnętrznego świata. Z puntu widzenia UPS wejście w biznes reklamowy byłoby żyłą złota, tak jak w pewnym momencie stało się to z wszelakimi miejskimi firmami komunikacyjnymi.

    Prowadzenie biznesu oznacza ciężki wysiłek intelektualny każdego dnia, nawet po 16, gdy urzędnicy są już w drodze w domu. Nie reagując na zmiany rynkowe, na postęp, na zmiany preferencji konsumentów, można wypaść z biznesu, niezależnie czy prowadzi się warzywniak czy globalną firmę kurierską.
    7 styczeń
    Ekstremizm
    Przemysław Słomski
    7 styczeń, 22:39

    Każdy stały czytelnik tego bloga z pewnością szybko zauważył, że autor jest ekstremistą. Choć nie przepada za tow. Stalinem to na tym blogu wielokrotnie wychwalane były metody rodem z najbardziej złowieszczych dyktatur: postawić pod sąd i rozstrzelać jeszcze tego samego dnia. Autor sugerował, że nawet za drobne kradzieże powinno się stosować surowe kary, na przykład wykorzystywanie więźniów do pracy przy budowie infrastruktury kraju, a za ciężkie przestępstwa powinna być stosowany najwyższy wymiar kary.

    Tymczasem prawodawca jest dużo bardziej liberalny. Co prawda ilość więźniów na 100 000 mieszkańców kraju stawia nas w czołówce Europy, ale większość Polaków ma odczucie zbieżne z moim, że przestępczość jest wysoka, a zapadające wyroki są mało dotkliwe (zawieszenie wykonania kary oznacza zerową odczuwalność kary). Ma się wrażenie, że są to jeszcze echa stalinizmu. Towarzysz Stalin wielokrotnie powtarzał, że złodzieje są przyjaciółmi ludu, a wypadli oni na margines społeczeństwa w efekcie zbrodniczych działań poprzedniego ustroju społeczno-ekonomicznego. W jego opinii carat prowadził do gromadzenia dóbr przez sfery wyższe kosztem niższych, a te, by przeżyć, musiały kraść. Dlatego w stalinowskich obozach śmierci kryminaliści byli uprzywilejowani w stosunku do więźniów politycznych, co do których nie rokowano szans powrotu na łono społeczeństwa, więc można ich było (a nawet należało) eksterminować.

    Trudno się oprzeć, że obecna filozofia profesorów prawa tworzących prawo karne wynika wprost z nauk Stalina. Zresztą wiele spośród tych osób działało aktywnie w tamtych czasach, w ZSMP, PZPR, czy jako zwykli, anonimowi donosiciele UB/SB. Weźmy takiego Henryka Świątkowskiego. Ale byli też pracownicy służb niemieckich, dopiero potem zwolennicy komunizmu, na przykład Jerzy Sawicki, współautor podręcznika Prawo Karne Polski Ludowej. Jak wiadomo obecne prawo karne wyewoluowało wprost z tamtego aktu prawnego, łaskawego dla przestępców pospolitych. Tamte kadry wpoiły pewne przekonania obecnej kadrze stanowiącej i egzekwującej prawo.

    Skoro mowa już o istniejącym porządku prawnym, to światło na niego rzucają przepisy o obronie koniecznej obowiązujących już w tak zwanej ‘Wolnej Polsce’. Ich filozofia mocno opiera się na koncepcji tow. Stalina i jego rozumieniu świata. Oto uciemiężony proletariusz, przyjaciel ludu, rzuca się do gardła swych ciemiężycieli, którzy zamiast oddać zrabowane dobra i grzecznie umrzeć wyciągają broń. To karygodne! Takich ludzi należy natychmiast odseparować od zdrowej, proletariackiej tkanki społecznej i zutylizować.

    W 21 wieku samoobrona obywatela jest również strasznie niemedialna. Kradzież roweru przechodzi bez echa, chyba, że jego posiadacz objechał już wszystkie kraje świata i dopiero w Polsce go okradli. Ale złodziej roweru, z przestrzelonym łbem, jest strasznie niemedialny i brzydko wygląda w TV. Kogo obchodzą statystyki kradzieży rowerów w różnych krajach świata – znacznie bardziej medialne są statystyki osób z przestrzelonymi łbami, nawet jeżeli właściciel tego łba był złodziejem. To dowód, że statystyki kłamią – zamiast nieobiektywnych statystyk zabójstw powinno się prowadzić dwie inne – obywateli zabitych przez przestępców oraz przestępców zabitych przez obywateli.

    Ekstremizm wynika z frustracji i bezsilności. Dlatego właśnie tak popularny jest ekstremizm religijny – fundamentalistów trafia szlag, że ktoś ośmiela się wierzyć w innego, a więc nieprawdziwego boga. Z bezradności dochodzą do wniosku, że jedynym rozwiązaniem jest opasanie się trotylem.

    Mój ekstremizm jest świecki i jak sobie pochlebiam ma podłoże patriotyczne. W Polsce i innych krajach dyskusje społeczne są fikcją. Obywatele dowiadują się z mediów, że po raz kolejny zostaną potraktowani przez polityków i rządzących nimi oligarchów jak stado owiec do strzyżenia. Prawdziwa władza, ta z tylnego siedzenia, robi z obywatelami dokładnie to, co chce i tylko nieliczne jednostki są w stanie dostrzec to zjawisko i spróbować się sprzeciwiać. Tłumowi czasem uda się wykrzesać odrobinę sprzeciwu, gdy gnojenie postępuje ciut za szybko w stosunku do wytrzymałości ludzi (ACTA). Decydowanie o każdym aspekcie życia jest regulowane i stopniowo przenoszone od obywatela do urzędnika.

    Każdy obserwujący to uczciwy obywatel powinien tak jak ja stanowczo przeciwstawiać się kierunkowi, w którym podąża Polska, naśladująca zresztą inne kraje zachodnie. Natomiast sam ekstremizm jest możliwy do skanalizowania wyłącznie poprzez włączenie ludzi do życia społecznego i umożliwianie im wpływania na otaczającą ich rzeczywistość. To nie my mamy być rządzeni – to jest nasz kraj i tylko my mamy prawo w nim rządzić.

    Odpowiedz
  2. uczciwe ceny biletow ZTM sa 3x wyzsze niz obecnie
    Pawel Magnowski
    6 styczeń, 21:27
    (zmieniono)

    Czytalem ostatio przewodnik po brukseli i zauwazylem, ze cena biletu jednorazowego jest podana w wysokosci €1.50. Obecnie taki bilet kosztuje rowne €2.00 i jest to przecietna cena biorac srednia po euoropejskich miastach.

    Z rozmow z kolegami wynika, ze w Warszawie zarabia sie juz tyle samo, a czasem wiecej niz w Madrycie, Brukseli czy Londynie. Tak jest, tyle samo i wiecej!

    Spojrzalem wiec na ceny biletow, ktore zawsze w Wawie byly niskie.

    ZTM widzi cala sytuacje, napisalo nawet bardzo ciekawy raport:

    Miasto dokłada znaczne kwoty do kosztów komunikacji publicznej – do każdego jednorazowego biletu za 2,80 z kasy miasta płynie kolejne 5,20 zł. Warszawa jest jednym z miast o najniższym stopniu pokrycia wydatków komunikacyjnych wpływami z biletów

    Pokrycie wydatków wpływami ze sprzedaży biletów:
    2008 r. – 38,40 proc.
    2009 r. – 36,95 proc.
    2010 r. – 34,05 proc.

    Uzciwa cena biletu powinna byc wiec rowna 8 zł, czyli wlasnie te €2. Zostaloby tez troche (10%) pieniedzy na „sytuacje wyjatkowe” i inwestycje w rozwoj infrastruktury.

    Odpowiedz
  3. Prawda jest taka, że jest to podatek od niczego. Telewizor kupić trzeba za własne pieniądze, a i żeby obejrzeć coś sensowniejsze trzeba jeszcze dokupić jakąś platformę do tego (CP, C+) bo jak się patrzy na „Polską Telewizję Misyjną” to flakami przewraca i od reklam i od programów. Gdyby KRRiTV dała coś w zamian za ten „abonament” to i ludzie zaczęli by płacić.

    Odpowiedz
    • Ale o odbiornikach typu FTA już nie słyszałeś?Twój koszt to standardowo:tv talerz tuner cyfrowy(są też w wersji mpg2- i mpg4 oraz tylko mpg2 wiec należy patrzeć najlepiej brać sprzęt firmy np.Fergusson długoletnia produkcja sprzętu(na naszym rynku są kilkanaście lat) bezawaryjność sprzętu,menu po polsku,łatwa konfiguracja) najlepiej 2 konwertery, przełącznik diseq,odpowiednio długi kabel i końcówki,no i stojak żeby to zamontować, jak masz smykałkę i sprzęt to instalujesz sam,jak nie zrobią ci to w kosztach zakupu,są nawet specjalistyczne sklepy.Można też kupić same tunery z wejściami na kartę CI albo gniazdo na moduł lub jedno i drugie,wtedy kupujesz w wolnej sprzedaży kartę dekodującą lub moduł i też oglądasz,a z wolnych programów masz wybór od groma.Fakt że po polsku dość mało ale nasze programy i tak nie oferują nic ciekawszego niż inne stacje poza samym językiem polskim co jest bardzo smutne…

      Odpowiedz
  4. Chore jest to, ze abonament musi płacić tylko ten, kto zarejestrował odbiornik TV. Ktoś kto oczywiście ma TV, ale nigdzie tego nie zgłosił, nie będzie ścigany. Wystarczyłoby ściągnąć listę abonentów kablówek i SAT, sprawdzić, kto z nich płaci abonament TV.

    Odpowiedz
    • I tu nie zawsze…Niektórzy mają sprzęt satelitarny FTA ich nie znajdziesz na żadnej liście(np.mnie)bo umów z nikim nigdy nie podpisywali(kanałów FTA jest kilkaset nie licząc radiowych) a sprzęt kupili za swoje,dawno temu i nadal można kupić),a sam odbiornik FTA(z wejściem na gniazdo Ci i kartę) można i do kompa podłączyć(są w sprzedaży odpowiednie odbiorniki) i też możesz sobie spokojnie oglądać przez neta całkowicie legalnie bez płacenia abo choć w Anglii czy Niemczech to by już nie przeszło ale u nas jeszcze tak…

      Odpowiedz
  5. Pamiętajcie, że ta opłata to nie tylko za oglądany dziś film (TVP to nie komercja i zawsze przegra repertuarem z innymi). To także opłata za utrzymywanie dziedzictwa narodowego, kulturowego. To co do tej pory zostało stworzone musi byc pielęgnowane dla przyszłych pokoleń. Tobie, jeden z drugim, może się nie podobać „Czterej pancerni i pies” ale nie możesz własnych dzieci i wnuków pozbawiać możliwości oceny tego dzieła, jakie by nie było. Odnaleziony na strychu przedwojenny „Pan Tadeusz” wymagał niesamowitych nakładów finansowych byśmy mogli poznać jego pierwotną postać. To za wasze pieniądze został on odrestaurowany.
    Rozumiem, jak sie ma nascie lat to „Pan Tadeusz” dzieciom zwisa i liczy się tylko EskaTv i PoloTV ze swoimi „Ona tańczy przy mnie” czy jakiś „Gargam Style”.

    Odpowiedz
    • Kilkanaście lat temu zepsuł mi się tv i przez o.2 tygodnie musiałam przetrwać na biało czarnym telewizorze pożyczonym od koleżanki(nie było technicznej możliwości podłączenia tunera) i powiem tak,gdybym nie miała talerza i tunera satelitarnego to nie kupiłabym już więcej telewizora,a jak mi zdechnie odbiornik do satelity to albo nie kupię wcale i sprzedam tv albo kupię nowy(tuner satelitarny) bo tvp jest najsłabszą krajowa telewizją jaką miałam okazję oglądać a mam wybór i porównanie np.z niemieckim ARD czy ZDF.TVP i jej „misyjne”kanały to jedna z najsłabszych tv nie tylko w europie ale i na świecie,niestety przegrywa konkurencje nawet z dalekim i bliskim wschodem i to nie są żarty,perska tv jest lepsza mimo że pokazują tam modły mułłów(nie cały czas) ..

      Odpowiedz
    • Oczywiście, że przegrywa w konfrontacji z telewizjami które nadają nie to co dobre tylko to, co widz chce oglądać. Kto „normalny” obejrzy „Transatlantyk” Witolda Gombrowicza skoro na sąsiednim kanale leci, w tym samym czasie, „Julia” czy inna „Brzydula” lub też „Ukryta Prawda” ???
      TVP otrzymuje od czasu do czasu nagrody międzynarodowe właśnie za misyjne programy, ale te nagrody przyznają znawcy temat, fachowcy z dziedziny, a nie widzowie.
      Teatry, galerie, wernisaże są puste od młodego widza bo ten widz w tym czasie siedzi w KFC na pikantnych skrzydełkach w oczekiwaniu na film w kinie, niskobudżetowy.
      Takich sobie wychowaliśmy następców. Niestety.

      Odpowiedz
    • Wiesz sztuka współczesna w sporej większości przypadków na dziś to tragedia i dotyczy to szczególnie rzeźby oraz malarstwa i za darmo bym tego nie chciała oglądać a co dopiero płacić…,co do klasyki(malarstwo, rzeźba) to można ją oglądać (kupić)w pęknie wydanych albumach(wielu malarzy nie tylko Tych znanych z wernisaży innych również) lub wybrać się (jak ma się dość kasy i odpowiednio blisko mieszka)do muzeum ale tak naprawdę większość obywateli w Polsce nie stać na to by oglądać prawdziwą sztukę wysoką,niestety ale o.90% społeczeństwa to był plebs który nigdy nie miał nic wspólnego ze sztuką wysoką wiec i nie ma nawyków by się nią interesować.A muzyka nowoczesna,i jej różne gatunki często przeraża(mnie osobiście)niż zachwyca, architektura jeszcze się broni ale też nie zawsze i w każdym przypadku,a teatr nigdy nie był moją pasją wiec się nie wypowiem,podobnie jak film.Zaś wymienione seriale(?) znam tylko i wyłącznie z nazwy przy przeglądaniu prasy,bo nie oglądam tego typu seriali(czy też filmów,albo innych programów)…Prawdę mówiąc telewizor używam do oglądania programów podróżniczych,przyrodniczych i sportowych także edukacyjnych i tak naprawdę rzadko,im dłużej mam ten sprzęt tym mniejszy czuję pociąg by korzystać z tych mediów,i czekam aż mi padnie co pierwsze tuner satelitarny czy tv wtedy sprzedaję to co zostaje i sam net mi w zupełności starczy,w końcu są książki(bardzo dużo książek)…

      Odpowiedz
    • Miami, chyba mijasz się z prawdą, bo gdzie są te programy o dziedzictwie narodowym? Podaj mi program TV na jutro w TVP. Może znajdzie się z kilka programów, ale cały dzień to będzie dzień stracony, ponieważ większość kasy idzie na durne „celebryci tańczą na lodzie, a zwierzęta śpiewają”, głupie seriale i gwiazdorskie kontrakty z pensją kilkaset tys. zł miesięcznie. Co kilka m-cy szefostwo się zmienia, a starzy dyrektorzy dostają wielkie odprawy. Na kanałach TVP nie ma nic ciekawego i to nie dlatego, że ludzie nie oglądają ambitnych produkcji, tylko że pokazują zwykłe „gó.wno” na które wydają pieniądze, a kasy z abonamentu żądają dla zasady, bo im więcej, tym więcej można utopić i podzielić. TVP nie jest publiczna tylko polityczna. Jeżeli było by coś ciekawego, to ludzie by płacili, ale pieniądze w TVP są marnotrawione.

      Odpowiedz
    • Program na jutro? A proszę bardzo: „Rok 1863″ o zrywie Polaków przeciw Moskalom. Program 59’47” o tym problemie, o skazaniu na śmierć Romualda Traugutta, o właścicielach majątku w Ossie, o przebiegu powstania i jego śmierci. I nie jest to materiał oparty wyłącznie o ikonografię.
      Tylko kto to będzie chciał oglądać? Dzisiejsi dwudziestolatkowie nie wiedza co to Stan Wojenny a co dopiero Powstanie z 1863 roku.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.