Czyżby zwarcie przy gnieździe microUSB? W newsie ani słowa, ale w ciemno stawiam 99% na zwarcie dzięki podłączeniu microUSB lub w wyniku innego zewnętrznego czynnika. Aku-sek jak widać nietknięty, a to praktycznie jedyny możliwy zapalnik w smart/fonach, ewentualnie zdolny się przegrzać i doprowadzić do pożaru albo eksplodować nawet wtedy, gdy urządzenie nie jest do niczego podłączone. Używanie nieoryginalnych lub uszkodzonych ładowarek i innych wtykanych do fona 'peryferii’, albo problem z pomyłkową polaryzacją czy też zbyt wysokim napięciem z alternatora w gniazdku zapalniczki samochodowej – to są najczęstsze przyczyny niechcianych 'przygód’ prowadzących do uszkodzenia podłączanego urządzenia. Wystawienie sprzętu na gorący nadmuch ogrzewania także jest groźne, ale taki nadmuch z reguły nie jest punktowy, lecz rozgrzewa ogólnie, więc pierwszy objaw owego działania ro paraliż funkcionowania smartfonu (doświadczyłem kilka razy i natychmiast zmieniłem umiejscowienie), ale tu najwyraźniej był punktowy zapłon. W przypadku tego klienta Samsung zachował się naprawdę wspaniałomyślnie, że przy tak ewidentnej przyczynie zewnątrznej (czytaj: winie użytkownika) zdecydował wymianę sprzętu na nowy oraz rekompensatę 'strat moralnych’. Moralnie też czułbym się na jego miejscu, ale raczej przebiegłym cwaniaczkiem, wydębiając od producenta takie świadczenia przy pełnej świadomości rzeczywistego zajścia oraz przyczyny zapłonu. Czyżby warto jednak było w życiu palić, ale głupa?…