Przeżywanie jak stonka oprysk, że komuś rosną punkty możnaby jeszcze zrozumieć, ale opryskliwość epitetowana to już przesada. To wciąż zabawa, choć zwie się konkursem i tak to traktujmy. Odrobinę luzu, ludziki… Jeśli nawet się okaże, iż w kategorii 'głosowania’ zwycięży jakiś projekt nienajwyższego lotu, pachnący plagiatem lub wykazujący inne ułomności czy wady, to co z tego? Myślicie, że sponsor, np. Sony go łyknie, afiszując się takim czymś gdziekolwiek w swoich reklamach, a autora nagrodzi smartfonem? Pomyślcie logicznie. Niech sobie tam niektórzy kombinują miliony głosów na różne sposoby. Uznajmy to za zabawę, a niedorzeczna ilość głosów pod wątpliwym projektem tylko obnaży prawdopodobny sposób ich pozyskania na końcu. To wszystko. Pamiętajcie, iż zwycięzca na głosy to jedna z kategorii, ale znacznie ważniejsze jest…