Tester okazuje się bardzo taktownym człowiekiem i nadzwyczaj wspaniałomyślnie określa niektóre właściwości tego – ogólnie biorąc – fajnego telefonu. Przyczepię się do kilku łagodnie opisanych cech, z którymi (w przypadku fonu z górnej półki!) rozprawiłbym się bez ogródek, obnażając bezlitośnie wady takimi, jakimi są. Np.
1/ slot na karty pamięci super-schowany i uniemożliwiający ich prostą wymianę bez wyłączania telefonu (jak zresztą już było w poprzednikach, choćby N95…) to myślenie inaczej konstruktorów Nokii, ewidentna porażka!
2/ osobne gniazdo do ładowarki zamiast wspólnego mikroUSB… Czyżby już Nokia odchodziła od ogólnoświatowej idei ładowania fonów przez jednolite gniazdo mikroUSB??? Rezygnują z trendu ułatwiającego życie milionom konsumentów??? Jeśli tak to 'brawo’, tylko pogratulować potentatowi wdrażania pomysłów rodem z innej części ciała.
Te 2 powyższe rodzynki wyeksponowałbym wyraźnie i dopisał jako wady w podsumowaniu testu. Przyczepię się jeszcze do ekranu:
3/ „AMOLED … o rozdzielczości 16:9 nHD (640 x 360 pikseli”, nHD… niskie HD… jak to brzmi! Na całe szczęście podano liczbę punktów obrazu i rozwiano płonne nadzieje sugerowane określeniem nHD. Oj tak, to bardzo niskie HD he he. Qża melodia, dlaczego producenci starszych komórek z wyświetlaczami 120×160 punktów obrazu nie wpadli na pomysł chwytliwego marketingowo określania ich jako np. nnHD albo vnHD?… Oczywiście, co już podkreślałem wcześniej w komentarzach: ekrany w top-modelach Nokii mają jedynie 59% ilości pikseli w porównaniu z top-modelami konkurencji o wyświetlaczach 480×800 w standardzie. O ileż prościej wysterować ekraniki Nokii! Wystarczy znacznie skromniejszy procek, co też ma miejsce u Finów, ale to już pikuś wobec ich tryumfu konstruktorskiego ujawnionego w C7: umieszczenia slotu na karty pamięci oraz osobnego gniazda do ładowarki zamiast zasilania przez mikroUSB.
I to by było na tyle.