na jednym z ubiegłorocznych spotkań Raku stwierdził aby rozmawiać na trudne tematy, a nie pisać na telixie… 😀
Prezes nie wie co się dzieje w sklepach, mam wrażenie że nie wie że sklepy ogóle istnieją. Są bo są. Firma przynosi w***** zysków, a jedyne zyski jakie są widoczne w PL to te na wypłaty dla pracowników… cała kasa jest wypompowywana na zachód. A my możemy się oczywiście cieszyć że ogóle mamy prace, bo przecież na moje miejsce jest 100 chętnych… tyle że turków czy rumunów.
Przychodzę do roboty ( tak… do roboty – nie do pracy ) tak aby jak najwięcej wyciągnąć kasy od niemca, dopóki się da… ale na każde zapytanie „czy pomożecie?” wystawiam środkowego palca co zarządu… skoro oni maja nas w dupie, ja mam ich jeszcze głębiej. Mam sie starać aby jakiś „5złotnik” został i nie składał rezygnacji? hehehe… masz facet tutaj kartke i spierdalaj… nastepny! w czym mogę ci dzsiaj niepomóc… Panowie… to fabryka niemocy. Cała firma została pocieta, rozłożona na łopatki… ciecia etatów w imie zysków na zachód. Pomoc od IT? Jakiego IT… tam już tylko świerszcze cykają. Dział reklamacji? No przecież teraz konsultanci maja na miejscu zajmować sie reklamacjami. I jeszcze stać przed sklepem i zapraszać przechodniów… żenada. Firma z klasą… hyhy.