Mają rację w orzeczeniu, iż „reklama w nieuzasadniony sposób posługuje się nagością”. Co ma podkreślać golizna uczestników? Użycie jej jako narzędzia w tej reklamie obnaża jedynie prostactwo pomysłodawców, realizatorów oraz akceptantów, którzy ją dopuścili, nie biorąc pod uwagę, iż faktycznie „zagraża fizycznemu oraz psychicznemu rozwojowi dzieci”. Jeśli nie wystarcza mi kobitka i chcę mieć gołą laskę, to ją gdzieś umiejętnie wyrywam! Nieudacznicy, którzy chcą chociaż oko zawiesić na naguśkich, znajdą odpowiednie miejsca w internecie, filmy lub programy TV. Edukację seksualną swych latorośli rozsądni rodzice wolą podpowiadać i dobierać dzieciom sami, bez zdawania się na przypadkowe reklamy z pełną golizną. To jedna strona medalu, prywatna. A firmowa?…