Gdyby jakiekolwiek medium publiczne (telewizja czy stacja radiowa) w cywilizowanych krajach, np. w Niemczech lub UK, pozwalało sobie w swoich programach na na bezpardonowe drwiny lub wręcz ataki i obelgi wobec ludzi bądź organizacji za ich poglądy, narodowość lub rasę, jak to od lat sobie spokojnie czyni/ła Trwamać oraz radio, które nie ma buzi, to tacy publiczni prześladowcy nie mieliby racji bytu ani dnia dłużej już po pierwszych zgłoszonych przez społeczeństwo incydentach. Najpierw zdecydowanie ostrzeżenie i kara finansowa (nie symboliczna!), a potem, jeśli postępków nie zaniechano a obrażonych publicznie nie przeproszono, zakaz działalności, odebranie koncesji i praktycznie plajta takiej firmy. Najwidoczniej w Polsce nie ma skutecznych narzędzi lub środków prawnych, by kłaść kres takim wybrykom medialnym, więc komisja zrobiła co mogła, by przynajmniej ograniczyć owym 'potentatom’ zasięg działania. Za Odrą dla takich nie byłoby żadnego ceregielenia się prawnego z nimi i tolerowania uwłaczających godności ludzkiej wybryków. Natomiast decyzja polskiej komisji oraz wyrok sądu jest zaskarżalny, np. drogą kasacji w NSA, co też fundacja od Trwamacia ma zamiar uczynić, jak tu czytamy. Jej prawo, odwoływać się sądownie. I 'kółko’ na drogę.