Bezpieczeństwo

Nowe oblicze oszustw w e-commerce. Czego handel może nauczyć się od branży rozrywki online?

Za każdym razem, gdy platforma internetowa dodaje nowe metody płatności, otwiera jednocześnie kolejne możliwości dla oszustów. Założenie, że innowacje w płatnościach napędzają wzrost dzięki szybszemu finalizowaniu zakupów i ograniczaniu barier w transakcjach transgranicznych, nie zawsze sprawdza się w praktyce. Im bardziej płatności rozpraszają się między różne metody — od portfeli cyfrowych, przez usługi „kup teraz, zapłać później”, aż po kryptowaluty — tym większe staje się ryzyko związane z fałszywymi tożsamościami, kradzieżą danych logowania, wyłudzeniami zwrotów czy tzw. chargebackami.

Ryzyko to nie jest już wyłącznie teoretyczne. Z badania z 2025 roku, przywołanego przez Merchant Risk Council (MRC), wynika, że aż 98% sprzedawców doświadczyło w poprzednim roku co najmniej jednego rodzaju oszustwa. A gdy do tego dochodzi sztuczna inteligencja, skala zagrożenia jeszcze bardziej rośnie.

AI nasila ten problem, jednak głębsza zmiana ma charakter strukturalny. Płatności w handlu internetowym są dziś często realizowane zdalnie, w czasie rzeczywistym, ponad granicami państw i za pośrednictwem wielu kanałów jednocześnie. W efekcie sklepy internetowe coraz częściej muszą zarządzać ryzykiem finansowym w podobny sposób jak instytucje finansowe, nawet jeśli formalnie nimi nie są.

Rosnące znaczenie zarządzania ryzykiem finansowym i przeciwdziałania oszustwom sprawia, że tematy te coraz częściej trafiają do agendy największych wydarzeń technologicznych. Nieprzypadkowo znajdą się również wśród kluczowych zagadnień Tech Race Summit 2026, które odbędzie się 10 września w Warszawie. Wśród głównych tematów wydarzenia znajdą się cyberbezpieczeństwo, zastosowanie sztucznej inteligencji w wykrywaniu zagrożeń oraz infrastruktura obsługująca duże obciążenia.

Dla branży rozrywki online z kolei taki sposób myślenia o ryzyku finansowym nie jest niczym nowym. Nie wynika to z wyboru, lecz z konieczności. Na regulowanych rynkach niewystarczające procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz ochrony przed oszustwami mogą doprowadzić nawet do utraty licencji. To właśnie ta presja sprawiła, że branża wypracowała skuteczne metody monitorowania ryzyka na każdym etapie kontaktu z klientem. Dziś doświadczenia te mogą okazać się równie cenne dla sektora handlu.

Poza transakcją. Dlaczego handel cyfrowy wymaga nowego podejścia do zarządzania ryzykiem

Handel internetowy coraz bardziej przypomina platformę finansową. Nie dlatego, że sprzedawane produkty same w sobie wiążą się z podwyższonym ryzykiem, lecz dlatego, że cały ekosystem płatności otaczający pojedynczą transakcję stał się znacznie bardziej złożony.

Dawniej transakcja w handlu detalicznym miała stosunkowo prosty przebieg: klient, karta płatnicza, finalizacja zakupu i dostawa. Dziś ten sam zakup może obejmować klienta z jednego kraju, dostawcę usługi kup teraz, zapłać później z innego, sprzedawcę działającego na platformie marketplace, portfel cyfrowy, natychmiastowy zwrot środków, saldo programu lojalnościowego lub karty podarunkowej, a także wypłatę realizowaną przez zewnętrznego operatora. Każdy dodatkowy element zwiększa wygodę, ale jednocześnie tworzy kolejne potencjalne miejsce nadużyć.

Według raportu Merchant Risk Council „2026 Global eCommerce Payments and Fraud Report” sprzedawcy doświadczyli w 2025 roku średnio 3,7 rodzaju ataków fraudowych. Problem polega nie tylko na tym, że skala nadużyć rośnie, lecz także na tym, że coraz częściej występują one na różnych etapach ścieżki zakupowej klienta.

Wiele systemów zarządzania ryzykiem w handlu zostało pierwotnie zaprojektowanych z myślą o samej transakcji: autoryzować płatność, zablokować oczywiste próby oszustwa i ograniczyć liczbę chargebacków. Dziś jednak znacznie ważniejsze staje się szersze spojrzenie: czy cały kontekst transakcji wygląda wiarygodnie? Kim jest osoba dokonująca płatności? Z jakiej metody płatności korzysta? Z jakiego urządzenia? Czy jej zachowanie odpowiada dotychczasowym wzorcom? I co dzieje się ze środkami po dokonaniu zakupu?

To właśnie przejście od analizowania pojedynczej transakcji do kompleksowego zarządzania ryzykiem sprawia, że doświadczenia branży rozrywki online stają się wartościowe. Nie dlatego, że stanowi ona bezpośredni wzorzec dla handlu, ale dlatego, że z podobnymi wyzwaniami musiała zmierzyć się znacznie wcześniej.

Dlaczego e-commerce mierzy się dziś z problemami, z którymi branża rozrywki online poradziła sobie już wcześniej?

Choć oba sektory różnią się charakterem działalności, logika zarządzania ryzykiem operacyjnym staje się coraz bardziej podobna. Platformy z branży rozrywki online od lat funkcjonują w środowisku szybkich płatności cyfrowych, zdalnych klientów, powiązanych ze sobą kont, nadużyć związanych z promocjami, wypłat środków, finansowania przez osoby trzecie oraz stale zmieniających się profili ryzyka. W handlu internetowym podobne zjawiska dopiero zaczynają być wyraźnie widoczne za sprawą usług kup teraz, zapłać później, wypłat realizowanych przez platformy marketplace, wyłudzeń zwrotów, kart podarunkowych oraz płatności transgranicznych.

Różnica polega na tym, że branża rozrywki online nie miała większego wyboru. Niewystarczające procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz ochrony przed oszustwami nie tylko wiążą się w tym sektorze z ryzykiem strat finansowych, lecz mogą również doprowadzić do utraty licencji. To właśnie ta presja wymusiła stworzenie praktycznych mechanizmów zarządzania ryzykiem, traktowanego jako proces wymagający ciągłego monitorowania, a nie jednorazowej weryfikacji klienta podczas rejestracji.

Dlatego najważniejsza lekcja, jaką handel może wyciągnąć z doświadczeń branży rozrywki online, nie sprowadza się do bardziej rygorystycznej weryfikacji każdego klienta. Kluczowe jest monitorowanie tego, jak ryzyko zmienia się w czasie. Wytyczne organów regulacyjnych od lat podkreślają znaczenie ciągłego monitorowania, obejmującego analizę transakcji, źródeł pochodzenia środków, zmian w zachowaniu klientów oraz innych wskaźników ryzyka.

W handlu tę samą zasadę można sprowadzić do prostego wniosku: klient, który w momencie finalizacji zakupu wydaje się być klientem niskiego ryzyka, niekoniecznie pozostanie taki na kolejnych etapach. Najistotniejsze sygnały ostrzegawcze mogą pojawić się dopiero później, na przykład podczas zgłoszenia zwrotu, reklamacji typu chargeback, realizacji karty podarunkowej, wypłaty środków sprzedawcy lub nagłej zmiany sposobu płatności.

Oszustwa nie kończą się wraz z finalizacją zakupu

Jednym z najczęściej niedocenianych wniosków jest to, że zatwierdzenie płatności nie oznacza końca procesu zarządzania ryzykiem.

Wiele systemów wykrywania nadużyć w handlu internetowym nadal koncentruje się przede wszystkim na momencie płatności: zatwierdzić transakcję, zablokować oczywiste przypadki użycia skradzionej karty i ograniczyć liczbę chargebacków. Tymczasem we współczesnym środowisku płatności równie istotne sygnały ryzyka często pojawiają się już po zakończeniu transakcji. Wniosek o zwrot środków, reklamacja typu chargeback, realizacja karty podarunkowej czy wypłata środków sprzedawcy na platformie marketplace mogą dostarczyć równie cennych informacji jak sama autoryzacja płatności.

Potwierdzają to również dane rynkowe. Raport „2025 Global eCommerce Payments and Fraud Report”, opracowany przez Visa Acceptance Solutions, Merchant Risk Council oraz Cybersource, wykazał, że 57% sprzedawców odnotowało wzrost liczby wyłudzeń związanych ze zwrotami oraz nadużyć polegających na wykorzystywaniu zasad i procedur obowiązujących u sprzedawców. Z kolei raport Merchant Risk Council „2026 Global eCommerce Payments and Fraud Report” wskazuje, że 64% sprzedawców zaobserwowało wzrost nadużyć ze strony klientów, czyli sytuacji, w których rzeczywisty klient bezpodstawnie kwestionuje lub celowo manipuluje prawidłowo zrealizowaną transakcją.

Ten drugi rodzaj nadużyć jest szczególnie trudny do wykrycia. Nie zawsze stoi za nim zewnętrzny przestępca posługujący się skradzioną tożsamością. Często jest to rzeczywisty klient, który wykorzystuje zasady dotyczące zwrotów, roszczeń związanych z dostawą lub procedury chargeback. Tradycyjne systemy wykrywania oszustw, koncentrujące się głównie na autoryzacji płatności, mogą takich przypadków nie wychwycić, ponieważ klient, karta i sama transakcja wyglądają na całkowicie prawidłowe.

To kolejny obszar, w którym doświadczenia branży rozrywki online okazują się wartościowe. Od lat monitoruje się tam nie tylko wpłaty, lecz także wypłaty środków, sposób realizacji wypłat, powiązania między kontami oraz nagłe zmiany aktywności użytkowników. Handel internetowy coraz częściej staje przed podobnym pytaniem: co dzieje się z wartością transakcji po zakończeniu sprzedaży?

Nie oznacza to, że każdy zwrot środków czy każda wypłata powinny automatycznie uruchamiać kontrolę zgodności lub szczegółowe postępowanie wyjaśniające. Chodzi o to, aby zachowania po dokonaniu płatności były uwzględniane w całościowej ocenie ryzyka. Rozwiązaniem nie jest tworzenie dodatkowych utrudnień dla wszystkich klientów, lecz podejmowanie działań tylko wtedy, gdy rzeczywiście wskazują na to sygnały ryzyka.

Kosztowny błąd rygorystycznej weryfikacji klientów

Odpowiedzią na coraz bardziej złożone środowisko zagrożeń nie jest bardziej restrykcyjna weryfikacja każdego klienta. Dla handlu byłby to kosztowny błąd.

Stosowanie rozbudowanych procedur wobec wszystkich klientów utrudnia zakupy uczciwym użytkownikom, wydłuża proces finalizacji zamówienia i obniża współczynnik konwersji. Co więcej, może stworzyć złudne poczucie bezpieczeństwa. Firma może wymagać większej liczby dokumentów lub wprowadzać kolejne etapy weryfikacji, a mimo to przeoczyć wzorce zachowań, które rzeczywiście mają znaczenie. Znacznie skuteczniejszym podejściem jest dostosowywanie poziomu weryfikacji do poziomu ryzyka, czyli podejmowanie dodatkowych działań wyłącznie wtedy, gdy uzasadniają to konkretne sygnały ostrzegawcze, zamiast stosowania ich standardowo wobec wszystkich klientów.

W praktyce oznacza to jednoczesną analizę wielu elementów: tożsamości klienta, urządzenia, z którego korzysta, jego zachowania, wybranej metody płatności, historii transakcji oraz aktywności po dokonaniu zakupu. Klient kupujący standardowy produkt, płacący znaną kartą i zachowujący się w przewidywalny sposób, nie powinien być poddawany takiej samej kontroli jak użytkownik, który nagle loguje się na konto z nowego urządzenia, korzysta z innej metody płatności, kupuje towary o wysokiej wartości odsprzedaży, a następnie składa nietypowy wniosek o zwrot środków.

Sztuczna inteligencja może w tym pomóc, ale nie jest uniwersalnym rozwiązaniem. Jej największą zaletą jest wykrywanie wzorców i anomalii na podstawie wielu sygnałów analizowanych w czasie rzeczywistym. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy oszustwo nie jest pojedynczym zdarzeniem, lecz serią drobnych zmian, które stają się podejrzane dopiero wtedy, gdy zostaną przeanalizowane łącznie.

To właśnie tutaj doświadczenia branży rozrywki online okazują się szczególnie cenne. Monitorowanie oparte na ocenie ryzyka zakłada, że klientów o niskim poziomie ryzyka nie należy traktować w taki sam sposób jak tych, którzy stwarzają większe zagrożenie. Zakres weryfikacji zwiększa się dopiero wtedy, gdy pojawiają się konkretne sygnały ostrzegawcze, takie jak nietypowe wzorce transakcji, zmiany w zachowaniu użytkownika, powiązane konta, oznaki finansowania przez osoby trzecie czy podejrzana aktywność związana z wypłatami środków.

Dla handlu wniosek jest prosty. Dojrzałe mechanizmy przeciwdziałania oszustwom i praniu pieniędzy nie powinny utrudniać procesu zakupowego wszystkim klientom. Ich zadaniem jest umożliwienie firmie trafniejszej oceny, kiedy można zapewnić klientowi szybki i bezproblemowy proces zakupowy, a kiedy konieczne jest zastosowanie dodatkowych środków bezpieczeństwa.

Od przeciwdziałania praniu pieniędzy do architektury zarządzania ryzykiem

Najważniejszy wniosek jest jednak szerszy. Przeciwdziałanie praniu pieniędzy oraz ochrona przed oszustwami nie mogą już funkcjonować wyłącznie jako odrębny obszar służący zapewnieniu zgodności z przepisami. W handlu cyfrowym poziom ryzyka coraz częściej zależy od sposobu zaprojektowania produktów i całej architektury płatności: od dostępnych metod płatności, zasad realizacji zwrotów, sposobu rozliczania sprzedawców, szybkości przetwarzania transakcji oraz zakresu informacji, jakimi dysponuje firma.

Każda nowa metoda płatności, każdy szybszy proces finalizacji zakupu oraz każdy etap obsługi klienta po dokonaniu transakcji wpływają na profil ryzyka przedsiębiorstwa.

E-commerce nie musi kopiować regulacji stosowanych wobec platform z branży rozrywki online, a większość sprzedawców nie podlega przepisom dotyczącym przeciwdziałania praniu pieniędzy w takim samym zakresie. Może jednak wykorzystać sposób myślenia, który wypracowała branża rozrywki online: monitorować ryzyko na każdym etapie cyklu życia klienta, reagować na pojawiające się sygnały ostrzegawcze oraz analizować nie tylko to, w jaki sposób środki trafiają do systemu, ale również jak go opuszczają.

Handel nie musi stać się bankiem. Nie może jednak dłużej traktować ryzyka finansowego jako problemu, który dotyczy wyłącznie innych. Firmy, które odpowiednio wcześnie wdrożą takie podejście, nie tylko ograniczą straty wynikające z oszustw, lecz także skuteczniej ochronią uczciwych klientów przed niepotrzebnymi utrudnieniami i zachowają zaufanie, na którym opiera się współczesny handel cyfrowy.

 

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.