Zdjęcie: Adi Goldstein / Unsplash
Microsoft postanowił zacisnąć pętlę wokół piractwa Windows, sięgając po TPM — chip, który każdy nowoczesny komputer ma na pokładzie od czasów wymogów Windows 11. Nowa funkcja zmieni sposób, w jaki przedsiębiorstwa aktywują swoje systemy.
TPM jako tarcza przed fałszywymi aktywatorami
Kiedy w 2021 roku Microsoft wprowadził Windows 11, narzucił obecność chipa TPM (Trusted Platform Module) jako obowiązkowy element każdej nowej płyty głównej. Teraz firma znalazła sposób, by ta technologia służyła jej w walce z nielegalnymi kopiami systemu.
Rzecz w tym, że piraci od lat eksploatują mechanizm KMS (Key Management Service) — oficjalny system aktywacji dla dużych organizacji. Zamiast kupować licencje, wykorzystują oprogramowanie podrabiające serwery KMS, co pozwala im na darmową aktywację Windows. Microsoft zdecydował się to zmienić.
Nowa funkcja nosi nazwę „TPM-based attestation”. To kryptograficzna weryfikacja, która upewnia się, że serwer KMS jest rzeczywiście bezpieczny i należy do zaufanej infrastruktury. W praktyce:
- TPM identyfikuje sprzęt hosta KMS i potwierdza jego konfigurację
- System sprawdza, czy host nie został zmieniony ani skompromitowany
- Dopiero po pozytywnej weryfikacji KMS może obsługiwać masową aktywację Windows w organizacji
Przygotowania na przyszłość
Funkcja stanie się obowiązkowa w kolejnym wydaniu Windows Server. Od sierpnia 2026 roku Microsoft zacznie powiadamiać wszystkie firmy, które posiadają licencje Windows Server 2025, że muszą się do tego przygotować. Administratorzy będą musieli sprawdzić, czy ich infrastruktura KMS jest gotowa do pracy w nowym trybie.
To oznacza, że organizacje mają teraz czas na przygotowanie. Pytanie jednak: czy piraci nie znajdą już kolejnego obejścia?
Czy to wystarczy?
Twórcy nieleganych narzędzi do aktywacji od lat wydają rozwiązania open-source, które naśladują procesy Microsoftu. Popularna metoda polega na „wysyłaniu danych” na fałszywe serwery KMS co pół roku. Weryfikacja TPM powinna utrudnić tę praktykę — jeśli piraci nie wymyślą czegoś sprytniejszego.
Warte wspomnienia jest, że niedawno jedna z grup hakerów zaprezentowała metodę Tsforge — sposób na obejście architektury DRM Microsoftu dla aktywacji oprogramowania. TPM-based attestation to kolejny ruch firmy w długotrwałej grze z pirackością, ale nie gwarancja zwycięstwa.